|
„To już siedem lat” – pomyślał
Karol Wojtyła. Odłożył pióro, wziął do ręki album ze zdjęciami i powoli
przewracał kartki. Wiele się zmieniło od czasów tamtej wyprawy w Bieszczady.
Wujek nie był już zwyczajnym księdzem, ale biskupem pomocniczym Krakowa, a
niektórzy uczestnicy wycieczki założyli rodziny. „Kto by pomyślał – Danka
Skrabianka i Stasiu Rybicki, Danusia Plebańczykowa i Jurek Ciesielski... –
zaczynało się od takich drobiazgów, a dziś już bawią własne dzieci.”
Biskup uśmiechnął się na
wspomnienie ich próbnej wycieczki do Żywca. Wybrali się w Beskidy na dwa dni,
żeby sprawdzić swoje siły przed wyprawą w Bieszczady. Słońce grzało
niemiłosiernie. Danka Skrabianka zdobyła wtedy pierwsze bolesne doświadczenie.
Promienie przypaliły jej łydki, dostała porażenia i już mieli ją odesłać do
domu. Ale uparła się i następnego dnia poszła dalej. „Gdyby nie to, to kto wie,
czy dzisiaj nazywałaby się Rybicka” – zastanowił się Wujek. Następnego dnia
nogi dalej paliły Dankę niemiłosiernie, szczególnie gdy z lasu wychodzili na
otwartą przestrzeń. Właśnie wtedy Stasiu zaczął dyskretnie iść za nią, tak, aby
jego cień zasłaniał jej poparzone łydki. Zauważyła to i w sercu zaczęło
kiełkować uczucie.
A Ciesielscy? Jurek tak szybko
wszedł w ich grupę i wnet stał się jej liderem. Im dłużej Wojtyła go
obserwował, tym bardziej rósł w nim podziw dla tego młodego inżyniera a
jednocześnie znakomitego sportsmena. Widać było, jak bardzo kochał życie, jak
był otwarty na kontakt z innymi ludźmi i jak chętnie dawał innym to, co miał.
Staszek Rybicki opowiadał kiedyś, jak zorganizował dla swoich kolegów z pracy
kurs na temat konstrukcji sprężonych. Prowadził go przede wszystkim Jurek i coś
w tym prowadzeniu musiało być, skoro przez kilka miesięcy panowie przychodzili
do pracy na siódmą rano, aby posłuchać jego wykładu. Podobny zapał towarzyszył
mu przy organizacji ich krótszych i dłuższych wycieczek. Kochał przyrodę i
znakomicie czuł się w każdych warunkach: zimą na nartach, latem na wędrówce
pieszej czy kajakach. A jednocześnie każdy,
kto się z nim kontaktował, wyczuwał w tym człowieku jakąś głębię. Kiedyś
powiedział tak zwyczajnie: „Przecież obowiązkiem chrześcijanina jest dążyć do
świętości”. I było widać, że ten obowiązek traktuje serio. Trzy lata temu, gdy
wyraźnie dojrzała w nim myśl o małżeństwie, pojechał do Tyńca na rekolekcje.
Karol Wojtyła pamiętał bardzo dobrze ten wieczór, kiedy Jurek powiedział mu o
Danusi: „Myślę, że to ta dziewczyna ma być moją żoną, że Pan Bóg mi ją daje”.
„Gdyby inni podchodzili do
małżeństwa tak jak on – westchnął biskup – ilu nieszczęść można by uniknąć.”
Coraz rozleglejsze kontakty duszpasterskie, wizytacje w parafiach i osobiste
kontakty uświadamiały mu, jak wiele jest rodzin, które nie mogły cieszyć się
takim szczęściem, jak Ciesielscy, Rybiccy czy tylu innych członków Wujkowej
Rodzinki. Regularnie bywał w zakładzie wychowawczym dla opuszczonych dziewcząt,
który prowadziły siostry Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach. Nigdy nie
zapomni piosenki „Mamo”, którą kiedyś zaśpiewała mu tam dziewczyna nieznająca
swojej matki. „Ależ macie zdolne dziewczęta” – powiedział wówczas usiłując nie
okazać wzruszenia.
A te wszystkie rodziny stojące na
skraju rozpadu? Niedawno prowadził dla takiej grupy dzień skupienia. Zdawał
sobie jednak sprawę, że takie działania, choć potrzebne, przychodzą jednak za
późno, że szczęście tych ludzi zależy przede wszystkim od rodzin, z których oni
wychodzą.
Już od dłuższego czasu dojrzewała
w nim myśl, aby te wszystkie doświadczenia jakoś uporządkować, aby je przelać
na papier i udostępnić młodym ludziom. Robił to przygotowując studium „Miłość i
odpowiedzialność”. Ale zdawał sobie sprawę, że naukowym językiem nie da się
wyrazić niuansów ludzkiej miłości i tajemnicy małżeństwa. Postanowił więc
odwołać się do swoich dawnych doświadczeń z Teatru Rapsodycznego. Tak zaczął
powstawać utwór „Przed sklepem jubilera”.
Karol Wojtyła spojrzał raz
jeszcze na „Rodzinkowy” album i pochylił się nad rękopisem.
/Paweł Zuchniewicz, "Papież Rodzin", Wydawnictwo M, 2005.
Rozdział I: „PRZED SKLEPEM JUBILERA”, CZYLI
KLEJNOTY LUDZKIEJ MIŁOŚCI/
|