|
„...wędrowaliśmy wówczas po górach,
towarzystwo było bardzo liczne i bardzo z sobą zżyte,
bardziej chyba niż po koleżeńsku.”
Biskup Wojtyła postanowił wprowadzić do dramatu o małżeństwie dawne
przeżycia w Bieszczadach. Z tamtej wyprawy mieli wiele wspomnień –
czasem dramatycznych, a czasem humorystycznych. Kiedyś schodzili nocą
z Chryszczatej – umęczeni do granic wytrzymałości potykali się co
chwila o korzenie. „To ci prorok z tego Zdzisia” –– uśmiechnął się
Wojtyła przypominając sobie słowa jednego z uczestników wycieczki: „Jak
kiedyś Wujek zostanie papieżem, to za takie wędrówki odpustów będzie
udzielał”.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
„To już siedem lat” – pomyślał
Karol Wojtyła. Odłożył pióro, wziął do ręki album ze zdjęciami i powoli
przewracał kartki. Wiele się zmieniło od czasów tamtej wyprawy w Bieszczady.
Wujek nie był już zwyczajnym księdzem, ale biskupem pomocniczym Krakowa, a
niektórzy uczestnicy wycieczki założyli rodziny. „Kto by pomyślał – Danka
Skrabianka i Stasiu Rybicki, Danusia Plebańczykowa i Jurek Ciesielski... –
zaczynało się od takich drobiazgów, a dziś już bawią własne dzieci.”
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
2 sierpnia 1953 roku
Danuta Plebańczyk weszła na plac
Kossaka i rozejrzała się za domem, o którym mówił jej Jurek Ciesielski. Dzisiaj
u Maćka Krobickiego miała spotkać się grupa młodych ludzi, aby omówić ostatnie
szczegóły dwutygodniowej wyprawy w Bieszczady, którą rozpoczynali nazajutrz.
„Pojedź z nami, będzie fajnie. Poznasz Wujka i odpoczniesz” – zachęcał ją
Jurek, z którym studiowała na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. On sam
zetknął się z tym środowiskiem kilka miesięcy wcześniej i od razu poczuł się w
nim bardzo dobrze. Wiele opowiadał koleżance o księdzu, którego nazywali
Wujkiem. Teraz Danuta miała go spotkać po raz pierwszy.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
Było już ciemno, gdy z internatu sióstr nazaretanek w Krakowie wyszło
sześć dziewcząt z niewielkimi plecakami. Wolnym krokiem powędrowały na
stację kolejową, gdzie miały wsiąść do nocnego pociągu jadącego do
Zakopanego. Miały jeszcze sporo czasu. Pociąg odchodził o północy, a
one wyszły przed dziesiątą, aby zdążyć przed zamknięciem bramy
internatu.
– No, teraz nie mamy już odwrotu – powiedziała Elżbieta.
– A dlaczego miałybyśmy wracać? – zapytała Danuta. – Myślisz, że ksiądz nie przyjdzie?
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
marzec / kwiecień 1952
Tłumy studentów z wolna opuszczały kościół sióstr sercanek przy ulicy
Garncarskiej w Krakowie. Skończyły się właśnie rekolekcjach
akademickie, które w tym roku prowadził tutaj ksiądz Karol Wojtyła. Ten
młody naukowiec, który trzy lata temu przyszedł do parafii św.
Floriana, zdążył już zdobyć rozgłos w środowisku krakowskich studentów.
Przez dwa lata pracy w tym kościele skupił wokół siebie gromadkę
młodzieży z Politechniki Krakowskiej i Uniwersytetu Jagiellońskiego.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
|