Wszyscy szukamy szczęścia. Ale gdzie je znaleźć? Wielu z nas szczęście
pamięta z dzieciństwa, które przeżyli w kochającej się rodzinie. To
naturalne środowisko człowieka.
W nim rodzimy się, rozwijamy się, doznajemy miłości. Poznajemy świat, otrzymujemy wsparcie w trudnych sytuacjach, szukamy sensu życia. Dorastamy. Rodzina, w której wyrośliśmy przestaje nam wystarczać. Szukamy osoby, której nie tylko możemy powierzyć nasze marzenia, ale również zrealizować je wspólnie. Szukamy, jak pisał Platon, drugiej połowy samych siebie.
Poszukiwaniom tym często towarzyszy niepokój. Czy na pewno natrafimy na właściwą osobę? Czy ten lub ta, której powierzamy największe sekrety zasługuje na zaufanie? Często poszukiwania są bolesne. Zdarza się, że kolejne próby kończą się rozczarowaniem. W końcu natrafiamy na osobę, z którą chcemy spędzić resztę życia. Składamy sobie przysięgę wzajemnej miłości i wierności do końca życia. Tworzymy nową rodzinę, w której, jeśli wszystko idzie dobrze, powtarza się wcześniejszy scenariusz.
Fundamentem rodziny jest więc małżeństwo. Wzajemna miłość członków rodziny bierze początek z wzajemnej miłości rodziców, którzy przez małżeństwo rodzinę tę stworzyli. Przyjrzyjmy się zatem bliżej naturze małżeństwa, któremu tak wiele zawdzięczamy.
Małżeństwo tworzy wolna wola dwóch osób, które ślubują sobie wzajemnie miłość. Miłość, która sprawia, że druga osoba staje się dla mnie ważniejsza niż ja sam. Nie da się jej zredukować do uczucia wywołanego fascynacją lub przyjemnością ze wspólnego przebywania, choć często jej towarzyszą. Miłość, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję. Tylko taka miłość wszystko przetrzyma.
Małżeństwo, w którym dwoje są jednym ciałem, zawsze było wymagającym przedsięwzięciem. W naszej epoce jest podobnie. W niedawnej jednak przeszłości ten trudny ideał był powszechnie przyjmowany jako cel, całkiem możliwy do osiągnięcia. Prawie wszyscy, poza tymi, którzy realizację swojego powołania postrzegali poprzez celibat, marzyli o szczęśliwym małżeństwie i szczęśliwej rodzinie. Dzisiaj jest trochę inaczej. Trudności się nie zmniejszyły, ale przekonanie, że małżeństwo jest konieczną drogą osiągnięcia szczęścia stało się rzadsze.
Wiele słyszymy obecnie o samorealizacji. W tym kontekście małżeństwo można postrzegać jako ograniczenie. Małżeństwo to przecież zobowiązanie, a zobowiązania ograniczają twoją wolność, mówi współczesny świat. Korzyści jakie daje małżeństwo, można przecież osiągnąć w inny sposób. Coraz więcej młodych ludzi odwleka decyzję o małżeństwie. Wielu decyduje się na związki, które, jak im się wydaje, nie wywołują zobowiązań.
Zapewne nie brakowało w przeszłości małżeństw nieszczęśliwych. Albo mężowi, albo żonie, albo obojgu brakowało dojrzałości, wielkoduszności, miłości. Wydawałoby się, że decyzja o odrzuceniu małżeństwa jest opcją bezpieczniejszą. Bezpieczniejszy również może wydawać się związek warunkowy – będziemy razem, o ile będzie nam ze sobą dobrze. Jeśli nie, rozwiedziemy się, albo po prostu rozstaniemy, jeśli związku nie formalizowaliśmy. Można powiedzieć, że jest to realizacja kalkulacji biznesowej w życiu osobistym. Znakiem ekspansji tego podejścia jest coraz częstsze użycie słowa partner zamiast mąż czy żona.
Oczywiście małżeństwo jest rzeczywistością nie do końca przewidywalną, a przez to niepokojącą. Jednak ci, którzy dla bezpieczeństwa wyrzekają się go, wyrzekają się również czegoś wspaniałego – odnalezienia pełni swego człowieczeństwa w drugim człowieku i dzięki drugiemu człowiekowi.
Tak, jest to droga trudna, wymagająca dojrzałości, odwagi, zdolności do poświęcenia, często wyrzeczenia się siebie. A jednak każdy może te drogę pokonać. Być może będzie wymagało to heroicznego wysiłku. Być może wielokrotnie będziemy musieli wybaczać. Być może wielokrotnie będziemy musieli prosić o przebaczenie. Często będziemy musieli wyrzec się ulubionych przyjemności, a nawet zmienić nasze plany.
Małżeństwo to nie jest rejs statkiem wycieczkowym po bezpiecznym akwenie. To raczej wyprawa w nieznane, na kruchej łupinie wstrząsanej sztormami, narażonej na zderzenia z górami lodowymi. Jest to jednak podróż fascynująca, która dostarcza czasami niebywałych radości. W dodatku na końcu rejsu nie tylko docieramy do wspaniałej wyspy, ale my, którzy rozpoczynaliśmy tę podróż jako bezradne szczury lądowe, kończymy ją jako wilki morskie, którymi zawsze chcieliśmy być.
W dodatku dwoje indywidualistów, którzy niewiele wiedzieli o żegludze i raczej nawzajem sobie przeszkadzali, na koniec rejsu tworzy niezawodną parę, której żadne huragany nie są straszne. Przy okazji często okazuje się, że podczas podróży załoga powiększyła się o nowych członków, którzy są największą radością pary rozpoczynających żeglugę. Wprawdzie przysparzają początkowo wielu zgryzot przez swą skłonność do wypadania za burtę i niechętnie uczą się sztuki żeglarskiej, ale pod koniec rodzice patrzą na nich z dumą, myśląc, że są gotowi do podjęcia własnej żeglugi.
Małżeństwo to nie tylko wspaniała przygoda, pozwalająca nam ostatecznie dorosnąć. To również fundament społeczeństwa i warunek jego trwania.
Dlatego chcielibyśmy aby jak najwięcej młodych z nadzieją mówiło ja biorę sobie ciebie za męża/żonę i aby pamiętali, że miłość to wierność wyborowi.
Mariusz Dzierżawski - przewodniczący Społecznego Komitetu Obchodów Narodowego
Dnia Życia
|