|
Akt małżeński nie jest jakąś reakcją chemiczną, ale rzeczywistością
głęboko ludzką, która wymaga pewnego przygotowania. Dla każdego jest
chyba oczywiste, że kobieta, która nie jest zdeprawowana, oddaje się w
pełni tylko temu mężczyźnie, którego kocha i przez którego czuje się
kochana. Mężczyzna z kolei dostrzega jej oddanie i jest wdzięczny.
Intensywna radość zjednoczenia, wzajemnego daru osoby dla osoby, wymaga szerokich ram zachowań „przed” i „po”. Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, że nie można być przyjemnym i uprzejmym dla współmałżonka jedynie w chwili relacji intymnych, by zaraz potem, tuż po osiągnięciu celu, popaść w otępiałe znudzenie. Pragnienie mężczyzny zamienia się w nieokrzesaną pożądliwość, jeśli w chwili relacji intymnej w sposób szorstki i brutalny afirmuje własne zachcianki i zmusza kobietę do poddania się im. Jest to nieludzki sposób postępowania, gdyż nie bierze pod uwagę kobiety i jej uczuć. W takich okolicznościach nie chodzi o osobisty gest miłości, ale raczej o atawistyczny akt popędliwej dominacji.
Zgodnie z powszechnym doświadczeniem zbliżenie małżeńskie nie przynosi satysfakcji, gdy jedno ze współmałżonków jest zmęczone lub źle się czuje. Młody i pełen temperamentu mąż powinien mieć świadomość, że żona może niekiedy czuć się wyczerpana tysiącem codziennych zajęć związanych z dziećmi, pracą, zajęciami w domu i, że pomimo swej dobrej woli, będzie niezbyt usposobiona do relacji intymnej. Z drugiej strony młoda kobieta powinna pamiętać, że mężczyzna po przekroczeniu pewnego wieku nie posiada już tej samej witalności płciowej, co w wieku dwudziestu pięciu lat. Ponadto okresy szczególnego przygnębienia czy wyczerpania z przyczyn zewnętrznych albo delikatna kondycja psychofizyczna mogą wytwarzać takie same osłabiające skutki, jak upływ czasu.
Nerwowość rani relację. Nowożeńcy, których dotyka niekiedy podobny niepokój, mogą postrzegać swoje zbliżenia jako utrudnione. Przedwczesny wytrysk albo, rzadziej, przejściowa impotencja lub kurcz pochwy mogą uczynić zbliżenie płcioweualne trudnym, bolesnym, a nawet niemożliwym.
Wzajemne zrozumienie, delikatność i cierpliwe czynienie postępów w kolejnych zbliżeniach najczęściej przynoszą rozwiązanie tych ewentualnych trudności. Istnieją jednak bardziej skomplikowane przypadki: trzeba się wtedy odwołać do kompetencji specjalisty.
W naszych czasach, często się jeszcze zdarza, że nowożeńcy doświadczają pewnego lęku rodzącego zrozumiałą niepewność, gdy w noc poślubną ich zbliżenie nie jest w pełni udane. Nie trzeba się tym nazbyt przejmować. Trudności, niemal zawsze, wywołane są właśnie owym strachem, że zbliżenie nie uda się albo rozpaczliwym pragnieniem, żeby „dobrze to zrobić”. Jeżeli młodzi posiadają podstawowe wiadomości z dziedziny anatomii i fizjologii, przede wszystkim kobiecej, i otrzymali odpowiednie rady, prawdopodobieństwo, że zjednoczenie urzeczywistnią z łatwością jest bardzo duże. Warunkiem powodzenia jest, aby mąż postępował z czułością, delikatnością i aby do zbliżenia dochodziło stopniowo, tak aby jego pełnia nastąpiła dopiero wtedy, gdy żonie, poruszonej wywołaną przez niego czułością, także towarzyszyć będzie pragnienie.
Miłość międzyosobowa jest nieodzownym tłem zbliżenia. Jego bezpośrednim przygotowaniem jest spontaniczne i obustronne pragnienie. Małżonkowie nie są jednak doskonale zsynchronizowanymi zegarkami, które pokazują tę samą godzinę. Niekiedy trzeba przyspieszyć jedną ze wskazówek, albo cofnąć inną. W konsekwencji ta osoba, która mocniej pragnie zjednoczenia, musi zabiegać o drugą, okazać jej większą czułość i serdeczność sprawiając, że zaczną wibrować razem, a przynajmniej, że jej zapał zostanie przyjęty życzliwie. Tylko taki sposób działania jest autentycznie ludzki. Narzucanie siłą własnego pragnienia współmałżonkowi, bez oglądania się na jego przyzwolenie i bez przygotowania na zbliżenie jest postępowaniem niejako zwierzęcym.
Innym warunkiem pełnego sukcesu relacji małżeńskich jest atmosfera nienaruszalnej intymności i bliskości. Małżonkowie powinni czuć się odgrodzeni od jakichkolwiek niedyskretnych spojrzeń, nie niepokojeni możliwością czyjegoś nieoczekiwanego nadejścia, niesłyszani przez sąsiadów ani przez dzieci. Obecność ponad rocznego dziecka w sypialni rodziców jest już niepożądana.

Innym ważnym szczegółem, na jaki małżonkowie powinni zwracać uwagę, jest skrupulatna czystość ciała, ogólna, a zwłaszcza, części intymnych. Wzrok i powonienie są istotnymi elementami sukcesu relacji płciownych.
Początek relacji małżeńskiej, jako że zakorzeniony jest głęboko w autentycznej miłości międzyosobowej, polega na „zabieganiu o siebie” poprzez wyrażanie sobie nawzajem czułości i tysięcy tkliwych gestów. Gesty te u ludzi, którzy naprawdę się kochają inspiruje sama natura.
Jest idealnie, jeśli wszystkie zabiegi zaczynają się, zanim jeszcze małżonkowie wejdą do sypialni, co najczęściej może mieć miejsce u nowożeńców lub małżonków, którzy jeszcze nie mają dzieci, albo ich dzieci są małe. Gdy mąż okazuje pragnienie zbliżenia zachowanie młodej kobiety, która za wszelką cenę chce właśnie wtedy zebrać naczynia ze stołu, złożyć serwetki, pozmywać, zrobić porządek… nie wydaje się odpowiednie. Zanim ona zdecyduje się odpowiedzieć na pragnienie męża, on już prawdopodobnie uśnie nad gazetą, przed telewizorem albo przez tak długie oczekiwanie popadnie w stan rozdrażnienia. Trzeba znaleźć odpowiednie tempo, wspólny rytm, aby okazywanie miłości w relacjach intymnych przekształciło się w możliwie najpełniejszy sposób.
/Fragment książki ks. Arturo Cattaneo "...i żyli długo i szczęśliwie"/
|