Małżonkowie, jako mąż i żona, powinni uczyć się kochać. Tylko wtedy będą mogli przeżywać prawdziwą miłość
małżeńską, jeśli uznają i będą praktykować miłość, która nie jest tylko seksem,
czy nawet pełnym podziwu uczuciem, ale miłością zrodzoną z osobistego oddania i
prowadzącą do pełnego i wzajemnego daru z siebie.
O
wielkości i godności człowieka świadczy jego zdolność rozumienia i kierowania
pobudzeniami popędowymi i uczuciami, zgodnie z wymaganiem, jakie stanowi dobro
własne i dobro bliźniego w całej jego pełni, według wskazań władz duchowych,
rozumu i woli.
Miłość
małżeńska, czyli miłość, która angażuje całą osobę
Miłość
małżeńska jest świadomym, podjętym w wolności wyborem całkowitego oddania się
drugiej osobie. Wymaga akceptacji i miłości współmałżonka takim jaki on jest.
Celem tej miłości jest stworzenie rodziny.
Jeśli
fundamentem wyboru jest miłość pojmowana jako dar, to pomimo, a może właśnie
dlatego, że nie brakuje problemów, a osoby wzywane są do niemałych poświęceń,
pokonywanie trudności staje się źródłem, z którego w przyszłości tryska radość
… albo od razu problemy przeżywane są radośnie, natomiast samo małżeństwo daje
początek trwałemu i twórczemu życiu rodzinnemu.
„Kochać
się to nie znaczy pójść razem do łóżka, ale razem wstawać każdego ranka i,
także razem, stawiać czoła radościom i problemom codziennego życia” - w takich,
mniej więcej słowach, Henry Fonda w jednym z filmów wyjaśnia swej córce
znaczenie miłości.
Akt
małżeński pojmować należy jako ukoronowanie pełnej jedności dwojga osób.
Jedność serc, umysłów i wspólnota życia powinny poprzedzać jedność ciał. Ten,
kto poddaje się zmysłowości odwraca ten porządek i stwarza iluzję miłości, z
racji dokonanej już fuzji. Okazuje się jednak, że to co zaistniało, jest
zaledwie smutną konfuzją. Dwojgu ludziom pozostaje wrażenie, że zostali
„użyci”, sprowadzeni do roli narzędzi przyjemności. Takie „dowody miłości”
pozostawiają na dnie serca, niczym osad, szczególną samotność, której
towarzyszy melancholijna świadomość, że niczego się nie zbudowało, lecz jedynie
roztrwoniło się cząstkę siebie samego. Tymczasem, zjednoczenie płciowe
małżonków potwierdza, objawia i dopełnia jedność życia i jako takie, napełnia
ich poczuciem piękna, prawdy i radości.
Kościół
katolicki stwierdzając, że akt małżeński jest prawdziwym (uprawnionym) aktem
miłości tylko między osobami, które już oddały się sobie w sposób „całkowity i
ostateczny”, (Katechizm Kościoła
katolickiego, n. 2391), objawia jedynie i akceptuje rzeczywistość
istniejącą w prawie naturalnym. „Całkowity dar z ciała byłby zakłamaniem,
jeśliby nie był znakiem i owocem pełnego oddania osobowego, w którym jest
obecna cała osoba, również w swym wymiarze doczesnym” (Familiaris consortio, n. 11).
Dlatego
małżonkowie, jako mąż i żona, powinni uczyć się kochać. Tylko wtedy będą mogli przeżywać prawdziwą miłość
małżeńską, jeśli uznają i będą praktykować miłość, która nie jest tylko seksem,
czy nawet pełnym podziwu uczuciem, ale miłością zrodzoną z osobistego oddania i
prowadzącą do pełnego i wzajemnego daru z siebie, daru wiernego, trwałego i
płodnego.
Czy
to trudne? Niewątpliwie tak, ale także pociągające i przyczyniające się do
radości obojga. Człowiek, stworzony przez Boga z miłości, zostaje powołany do
miłości i „nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez
bezinteresowny dar z siebie” (Gaudium et
spes, n. 24). Człowiek jest bytem skierowanym ku miłości.
/Fragment książki ks. Arturo Cattaneo "...i żyli długo i szczęśliwie"/
|