Jako owoc tej głębokiej i zażyłej miłości do Boga rodzi się mocne
poczucie synowskiej ufności wobec Boga Ojca, która popycha do hojności
bez lęku przed niczym (ani przed wiernością, ani przed delikatnością,
ani przed płodnością miłości). Trzeba pokonać absurdalny lęk naszego
społeczeństwa przed tzw. ryzykiem czy niebezpieczeństwem ciąży: nie
chodzi tu o nic w tym rodzaju, lecz o powołanie i o zaszczyt.
|
|
Czytaj całość…
|
|
"Nie-miłości", które ranią delikatność miłości, to wszystkie te
działania, które zakładają oddzielenie korzystania z płciowości od
całkowitego oddania, a także te akty, które zagrażają integracji tych
dwu aspektów. Wyliczając krótko, możemy wskazać jako "nie-miłości" następujące
działania: prostytucja i pornografia, homoseksualizm, masturbacja,
stosunki przedmałżeńskie, brak wstydliwości i przesadne okazywanie
ludzkiej serdeczności.
|
|
Czytaj całość…
|
|
 Takie, jakie będzie narzeczeństwo, takie samo (w podobnym stylu)
będzie małżeństwo, które po nim nastąpi: dobry początek przygotowuje
dobrą przyszłość. Ponieważ uczymy się kochać kochając, narzeczeństwo jest
odpowiednim czasem do uczenia się i przygotowywania do wierności,
delikatności i płodności miłości. Jest to pora na zakorzenienie nawyków
i zwyczajów właściwych miłości. Potem, po ślubie, we wspólnym życiu
mogą zdarzyć się chwile bardzo wielkich wymagań i małżonkowie będą
musieli być dobrze wytrenowani. Pewnych aspektów życia nie można
improwizować.
|
|
Czytaj całość…
|
|
„Nie”
wypowiadane podczas narzeczeństwa jest nie tylko możliwe, ale stanowi często
rygorystyczne wymaganie miłości. Spokojny
i pełen stanowczości sprzeciw wobec jakiejś nieumiarkowanej propozycji czyni
relację narzeczonych bardziej fascynującą i łączy ich mocniej niż zgoda.
Dotyczy to, zwłaszcza, sytuacji zbyt intymnych, prowokowanych egoizmem,
słabością lub strachem przed utratą partnera.
|
|
Czytaj całość…
|
|
Wygląda
na to, że od pewnego czasu zacierają się charakterystyczne rysy stanu
narzeczeństwa. Nawet określenie „narzeczeni” zdaje się często zanikać, ze
szkodą dla samych narzeczonych. Zastępowane jest określeniem „bliscy
przyjaciele” albo „chłopak i dziewczyna” itp. Jest to symptomatyczne i rodzi
złe skutki. Jeśli zbyt pospiesznie i bez pogłębionej refleksji przechodzimy od
stanu koleżeństwa do zaangażowania małżeńskiego zagubiony zostaje ważny etap w
procesie dojrzewania miłości. Właściwie wykorzystany czas
narzeczeństwa będzie miał decydujące znaczenie dla jakości i trwałości związku
małżeńskiego.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
|