Przyczyn
niepowodzeń można często doszukiwać się jakby w małżeńskim „przedpokoju”.
Istnieją związki, które były nieporozumieniem od samego początku. Wśród wielu
fałszywych powodów, które mogły skłonić do zawarcia małżeństwa warto wskazać
te, które występują najczęściej.
Są nimi:
- Zwracanie uwagi jedynie na zewnętrzną atrakcyjność drugiej osoby, a zapominanie
lub lekceważenie spraw o wiele ważniejszych, takich jak charakter, osobowość,
wspólne zainteresowania, koncepcja życia.
- Idealizowanie zalet
drugiej osoby bez świadomości, że są one po części owocem romantycznego
uniesienia, a więc braku realizmu.
- Strach przed samotnością lub śmiesznością. Pomimo, że dzisiaj średni wiek
zawierania małżeństw znacznie się podniósł, nie brakuje młodych osób, które nie
chcąc ryzykować „starokawalerstwa” lub „staropanieństwa”, i z obawy przed zbyt
szybkim zestarzeniem się, biorą ślub bez odpowiedniego przemyślenia tej
transcendentalnej decyzji, przy pierwszej okazji, i z kimś kto się pojawi jako
pierwszy.
- Pragnienie niezależności od rodziców. Kto cierpi z powodu nadmiernego
podporządkowania swej rodzinie, ma skłonność do upatrywania w małżeństwie
swoistego „wyzwolenia”. Decyzja o ślubie, podjęta zwykle w pośpiechu, może być
wówczas podyktowana głównie chęcią emancypacji.
- Stawianie sobie za punkt honoru, zwłaszcza jeśli rodzice się sprzeciwiają, aby
postąpić według własnej decyzji w wyborze współmałżonka. Trwanie przy takim
postanowieniu może być dobre, ale pod warunkiem, że nie czyni się z małżeństwa
sprawy „osobistego zwycięstwa”. Każda ślubująca osoba powinna mieć na względzie
perspektywę szczęścia współmałżonka, a nie dziecinne pragnienie afirmacji
siebie samej.
- Strach przed zerwaniem oficjalnych, uznanych już w rodzinie i społeczności
zaręczyn. Dla tych, którzy nie są przyzwyczajeni do podejmowania decyzji w
sposób wolny i odpowiedzialny, zwłaszcza gdy pozostają pod silną presją
rodziców, członków rodziny lub przyjaciół, zerwanie zaręczyn może okazać się
poważną trudnością. Obawa przed wywołaniem niezadowolenia bliskich, pełnych
entuzjazmu dla określonej „partii” lub zainteresowanych materialnie,
doprowadziła niejedną osobę do ślubu z kimś zupełnie nieodpowiednim.
- Strach przed skandalem z powodu ciąży. W takiej sytuacji należałoby odradzać
pośpieszny ślub, chyba, że został on przewidziany jeszcze przed poczęciem.
Jeśli nie, to lepiej byłoby poczekać na urodzenie się dziecka, a następnie w
spokoju, kiedy rodzice będą dobrze usposobieni, podjąć roztropną decyzję.
- Małżeństwo ze współczucia do kogoś, kto znajduje się w trudnej sytuacji i z
nadzieją, że w ten sposób uda mu się dopomóc. Chociaż współczucie jest bardzo
szlachetnym sentymentem, małżeństwo takie skazane jest na niepowodzenie, zarówno
jako małżeństwo jak i uczynek miłosierdzia.
- Założenie, że małżeństwo będzie lekarstwem na psycho-afektywne anomalie (jak na
przykład homoseksualizm). Jeśli komuś nie udaje się przezwyciężyć niektórych
odchyleń afektywnych, nie powinien robić sobie złudzeń, nie znajdzie w
małżeństwie uniwersalnego panaceum. Powinien natomiast rozważyć poważną
niesprawiedliwość, jaką popełnia w stosunku do współmałżonka. Niech pamięta
ponadto, iż gdyby udowodniono, że małżeństwo zawarte zostało z zamiarem
oszukania drugiej osoby, także Kościół uzna je za nieważne.
- Poszukiwanie ojca w mężu, a matki w żonie. Przydarza się to osobom, które ze
względu na uczuciową niedojrzałość, „odkrywają” we współmałżonku obraz własnego
ojca lub matki. Oczywiście, czynnik ten odgrywa niekiedy pewną rolę w
kształtowaniu prawidłowej relacji małżeńskiej, jednakże nieodzowne jest
unikanie sytuacji, kiedy podobna, nieświadoma identyfikacja wywoływałaby
zakłócanie relacji właściwej dla małżeństwa.
/Fragment książki ks. Arturo Cattaneo "...i żyli długo i szczęśliwie"/
|