Istotą małżeństwa są trzy
podstawowe elementy: jedyność, nierozerwalność i płodność. Jest to jakby
kręgosłup. Jeśli ktokolwiek chciałby zawrzeć małżeństwo wykluczając
którykolwiek z tych elementów z obszaru swojego zaangażowania czyniłby je
nieważnym. Małżeństwo takie nie byłoby również zdolne utrzymać się.
Małżeństwo
bowiem nie jest pomysłem człowieka, czymś, co każdy mógłby kształtować według
swojego uznania. Jako ludzie możemy w wolny sposób zdecydować, czy wyjść za mąż
lub ożenić się oraz, do pewnego stopnia, z kim. Nie decydujemy jednak o
znaczeniu małżeństwa. Zasadnicze cechy małżeństwa związane są z naturą
mężczyzny i kobiety w ich wzajemnej komplementarności, ustaloną według planów
Bożych.
Małżonkowie
„już nie są dwoje, ale jedno ciało” (Mt 19, 6; c.
Rdz 2, 24). Wyłączność miłości małżeńskiej jest konsekwencją
głębokiej jedności małżeństwa. Jeśli uznamy konieczność całkowitego wzajemnego
daru z siebie (jego dla niej i jej dla niego), zrozumiemy również, dlaczego
powinien być on wyłączny. Kto chciałby „oddać się” więcej niż jednemu
mężczyźnie lub kobiecie, mógłby to uczynić tylko częściowo, rozdając ze swej
płciowości to, co jest najmniej osobiste i najbardziej zewnętrzne. Faktem jest,
że przy takim założeniu, kochankowie, w przeciwieństwie do prawdziwych
małżonków, nie posiadają się w sposób wyłączny, ale częściowo, nie należą do
siebie w pełni. A zatem nie kochają się, bo miłość autentyczna jest całkowita.
W takim wypadku modne słowo „partner” nabiera podwójnego znaczenia.
W
celebracji liturgii małżeństwa małżonkowie wymieniają obrączki ze słowami:
„Przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna,
i Ducha Świętego”. Zobowiązanie do wierności w różnorodnych okolicznościach
życia małżeńskiego bez wątpienia nie jest łatwe, zwłaszcza w społeczeństwie
postchrześcijańskim, w którym istnienie pozamałżeńskich «przygód»
toleruje się, a nawet uważa za sympatyczne.
Sakrament
małżeństwa udziela małżonkom specyficznej łaski, która między innymi pomaga im
w dotrzymaniu zobowiązania wierności. Kapłan przypomina małżonkom, że w
sakramencie tym Chrystus daje im swoją siłę, aby byli sobie wierni i razem
nieśli odpowiedzialność za małżeństwo.
Wymiana
obrączek nie przynosi jednak wierności z magiczną siłą, jako zdolności nabytej
na całe życie. Miłość małżeńska i wierność muszą być budowane dzień po dniu.
Miłość jest rzeczywistością dynamiczną, żywą, i jako taka, jeśli ma trwać musi
być nieustannie odnawiana i wzbogacana. Wierność małżeńska nie sprowadza się do
unikania zdrady swego małżonka. Jest ona czymś ogromnie pozytywnym, wielkim i
wspaniałym podbojem, który urzeczywistnia się stopniowo, dzięki odnawianemu
codziennie wysiłkowi. Utkana jest ze zwykłych aktów wierności, jak również z
drobnych zabiegów...
Obejmuje także
przewidywanie i unikanie okoliczności, które mogłyby postawić któregoś z
małżonków w trudnej sytuacji. Bycie wiernym oznacza trwanie i wzmaganie się
miłości, oznacza ciągłe odnawianie własnego „tak”, również wtedy, gdy to
kosztuje. Oznacza również unikanie takiej krytyki lub sądu, który jest twardy i
negatywny, który mógłby urazić i stanowi „słowne cudzołóstwo” -- autentyczny nowotwór
-- toczący harmonijne współistnienie małżonków. Prawdopodobnie liczniejsze są
małżeństwa zniszczone przez „cudzołóstwo krytyki”, niż te, które rozpadły się z
powodu zdrady w intymnej relacji pozamałżeńskiej.
Osiągnąć
pełnię miłości -- to wyzwanie dla wszystkich, którzy zawierają małżeństwo. Dla
chrześcijanina wyzwanie to zyskuje jeszcze głębszy wymiar, gdyż zanurzone jest
w zbawczym zamyśle Boga. Wierność swemu współmałżonkowi jest jednocześnie
wiernością Bogu i Jego powołaniu do świętości.
/Fragment książki ks. Arturo Cattaneo "...i żyli długo i szczęśliwie"/
|