Pożycie małżeńskie utkane jest z niezliczonych małych odniesień. Jeśli
stanowią one małe akty delikatności ubogacają relację, jeśli jednak
wprowadzają niepokoje, nieustannie, zatruwają ją. Wszystko zależy od umiejętności, jaką każde z małżonków rozwinęło
w przełamywaniu własnego egoizmu i otwieraniu się na pragnienia drugiej
osoby, od tego na ile potrafi rozpoznawać i odczuwać jej potrzeby.
Jako przykład niech posłuży nam znana w Hiszpanii anegdota, w której mąż, po trzydziestu latach wieczornego czuwania przed telewizorem, mówi do swojej żony: „Jak uważasz, może byśmy dzisiaj wieczorem zrobili coś wyjątkowego?” W jej umyśle na moment budzi się nadzieja na przepiękny spacer po mieście. „Cudownie!”- odpowiada - „Może pójdziemy na spacer?” „Nie, zmienimy ustawienie naszych foteli”. Oczywiście, gdyby taka sytuacja miała miejsce naprawdę, należałoby takie małżeństwo określić jako zjednoczone bardziej przez telewizję niż przez miłość.
Zazwyczaj każdy potrzebuje być wysłuchany, rozumiany i przyjęty z serdecznością. Francuzi nawiązując do tej potrzeby mówią: „Tonacja czyni muzykę!”
Perska legenda, z kolei, opowiada, jak pewien kalif nakazał swemu majordomusowi znaleźć rzecz najbardziej słodką i najbardziej gorzką w całym jego królestwie. Majordomus kupił ozór i podał go kalifowi. Ten zjadł ozór z przyjemnością. Teraz oczekiwał rzeczy najbardziej gorzkiej, jednak majordomus znowu przyniósł mu ozór. „Tak -- powiedział zdziwionemu kalifowi -- na świecie nie ma nic bardziej słodkiego i nic bardziej gorzkiego, niż język”.
Słodycz nie oznacza, że współmałżonka trzeba zasypywać nieszczerymi pochwałami. Będzie się przejawiać raczej w tonie głosu i w słowach kierowanych do niego, słowach, które pojawiają się niemal spontanicznie i w naturalny sposób jako skutek prawdziwego i serdecznego zainteresowania jego osobą.
I tak na przykład, mąż, który wraca do domu zmęczony pracą, zamiast użalać się nad sobą mówiąc: „Co za piekielny dzień!”, powie: „Jak dobrze wrócić do domu, szczególnie w niektóre dni!”; albo: „Gorąco, prawda? Ty pewnie też zmęczyłaś się pracą?”; albo: „Wiesz, że wyjątkowo mi się dziś podobasz? Czy byłaś u fryzjera?” wprowadza z całą prostotą przyjemny i przynoszący wytchnienie dialog. Atmosfera będzie wówczas miła, jeśli i żona będzie go współtworzyć i nie odpowie, tak lub podobnie: „Możesz tak mówić, bo cały dzień jesteś poza domem, ale jak się cały czas siedzi w zamknięciu, ma się od czasu do czasu ochotę wyjść. Nie rozumiesz?”
/Fragment książki ks. Arturo Cattaneo "...i żyli długo i szczęśliwie"/
|