|
Istnieją różne rodzaje miłości. Czymś innym jest szacunek, który należy okazać np. przy jakiejś transakcji handlowej, a czym innym oddanie, które ma miejsce w małżeństwie. W obu sytuacjach istnieje pewien wymóg miłości (ponieważ miłość sprawia, że kiedy wchodzę w relację z drugą osobą, nie traktuję jej jak zwykły przedmiot, tylko jak osobę). Jednakże ten wymóg powinien mieć różne cechy w jednym i w drugim przypadku: w handlu zazwyczaj nie jest konieczne wymaganie zaangażowania na zawsze, za to w relacji między małżonkami całkowita wierność jest elementem podstawowym.
Najwyższa
forma miłości polega na dobrowolnym darze z samego siebie.
Małżeństwo jest jedną z dróg, na której
możliwe jest zrealizowanie oddania samego siebie, ponieważ polega
na całkowitym zaangażowaniu mężczyzny i kobiety. To zaangażowanie
ma im umożliwić całkowite wzajemne oddanie, co zakłada warunek
na zawsze i tylko ty
(to znaczy, pewną wyłączność w darze z siebie wobec drugiej osoby).
Oddać się całkowicie to dać całe swoje życie. Miłość idzie
na całość: wszystko albo nic. Taki jest, ściśle mówiąc, sens
miłości oblubieńczej. Nie ma alternatywy.
Sensem
samej celebracji małżeństwa (zarówno kontraktu cywilnego,
jak i ślubu kościelnego) jest natomiast publiczne
podjęcie tego wzajemnego zaangażowania przed społeczeństwem (nie
jest logiczne, żeby to zobowiązanie pozostawało ukryte) i podniesienie
go do ideału świętości. Nie ma uroczystości zaślubin bez
aktu prawnego, w którym mężczyzna i kobieta wzajemnie się sobie
oddają i akceptują. A zarówno Prawo jak i Uroczystość są rzeczywistościami
społecznymi. Nikt nie może obchodzić jakiejś uroczystości sam,
obywając się bez innych osób.
„Małżeństwo
bowiem nie jest wydarzeniem dotyczącym jedynie tego, kto je zawiera,
lecz ze swej natury jest wydarzeniem społecznym, angażującym małżonków
także wobec społeczeństwa i zawsze uroczystość
jego zawarcia była uroczystością
skupiającą rodzinę i przyjaciół”
(FC, 68).
Miłość oznacza całkowite oddanie
i że sens tej całkowitości w stanie małżeńskim jest nieomylny:
bezwarunkowe i bezgraniczne oddanie danej osobie. Całkowitość
zamienia się w częściowość, i przestaje być miłością, jeśli
zamierza się zawrzeć małżeństwo z więcej niż jedną osobą albo
jeśli narzucamy jakieś ograniczenie czasowe. Miłość małżeńska
jest nie do pogodzenia z tymczasowością ani z miernością. Niemożliwe
jest złożenie prawdziwego wyznania miłości, w którym w sposób
wyraźny obecne będzie jakieś ograniczenie, czy to odnośnie do intensywności
czy też do trwania w czasie.
Skoro
rozumiemy miłość jako «proces utożsamienia z osobą kochaną, z
szacunkiem dla jej sposobu bycia», to oczywiste jest, że pełne
poszanowania utożsamienie z drugą osobą nie jest możliwe, kiedy
stawia się warunki (nie miałoby sensu mówienie „kocham cię,
pod warunkiem, że…”).
Ktoś powiedział, używając trafnego i obrazowego porównania, że
pobrać się to znaczy oddać się na zawsze. Jest to coś tak nieodwracalnego
jak skoczenie bez spadochronu: kiedy już raz skoczyłem, nie
ma odwrotu. Natomiast wzięcie ślubu przy prawnej możliwości rozwodu
jest jak skoczenie ze spadochronem: „nie zawierzam siebie w pełni
drugiej osobie. Nie ufam jej, nie składam swojego życia całkowicie
w jej ręce”.
Wziąć
ślub to jakby powiedzieć drugiej osobie: „Popatrz, odcinam sobie
rękę i od tej chwili ty będziesz mi ją podtrzymywać. Kocham cię
tak bardzo, że oddaję się całkowicie w twoje ręce. Od tej chwili
zależę od ciebie: jeśli odejdziesz, zabierzesz moją rękę, zostanę
bez niej. Jeśli odejdziesz, skrzywdzisz mnie, ale na dodatek – skoro
już nie mam ręki – nie będę mógł jej oddać innej osobie”.
Dlatego podstawowe cechy miłości odnoszą się
w pełni do małżeństwa zawartego w sposób sakramentalny
(tzn. między chrześcijanami) i dopełnionego (tzn. po tym,
jak po uroczystości miał miejsce pierwszy stosunek małżeński) . Te cechy to: wyjście poza siebie samego, dar z siebie, oddanie,
zapomnienie o sobie, bez ograniczeń czasowych, wyłączność, charakter
oblubieńczy, itd.
Sam język ukazuje charakter miłości małżeńskiej: gdy
ktoś mówi „kocham cię”, rozumiemy, że kocha na zawsze,
ponieważ nikomu nie przyszłoby na myśl powiedzieć „kocham cię,
ale dopóki będę mieć z ciebie pożytek”,
albo „kocham cię, dopóki nie znajdę innego (innej), lepszego
od ciebie”, albo też „kocham cię, dopóki się nie znużę”,
itd.
Trwanie miłości obejmuje wieczność: miłość małżonków
z pewnością nie kończy się w tym życiu, ale sięga w wieczność.
Wraz
ze śmiercią zrywane są więzy prawne małżeństwa (już nie są
potrzebne), ale miłość jest dalej aktualna. Życie małżeńskie
jest w gruncie rzeczy jak narzeczeństwo, w czasie którego dana jest
nam możliwość nauczenia się miłości i zakochania się, ze świadomością,
że w wieczności będziemy przeżywać stopień zakochania osiągnięty
na ziemi, chociaż wzmocniony przez wizję uszczęśliwiającą .
Teologia potwierdza, że człowiek został stworzony do dialogu,
to znaczy, do wychodzenia poza siebie samego w poszukiwaniu porozumienia
i komunii (tworzenia jedności) z osobą kochaną: kochać oznacza
wprowadzać w praktykę całkowite i szczere oddanie siebie samego
dla osiągnięcia komunii osób, jedynej przestrzeni, w której człowiek
może dojrzeć jako osoba.
Warto
od początku podkreślić, że ogromne znaczenie ma porozumiewanie
się i zażyłość między małżonkami, jako czynniki, które
karmią miłość dzień po dniu.
/fragment książki Antoni Carol
Hostench "Inżynieria miłości"
|