Istotnym elementem ma³¿eñstwa jest p³odno¶æ. Mi³o¶æ ma s³u¿yæ prokreacji i
wychowaniu dzieci. Potomstwo stanowi naturalne ukoronowanie ma³¿eñstwa i nadaje
mu wielk± godno¶æ. Od ma³¿onków wymaga wielkiej odpowiedzialno¶ci w
przekazywaniu ¿ycia, troski o dzieci i formacji skierowanej ku prawdzie i
mi³o¶ci.
To Bóg powo³a³ mê¿czyznê i kobietê do szczególnego udzia³u w Jego
mi³o¶ci i ojcostwie. Sprawi³, ¿e w wolny sposób mog± wspó³dzia³aæ z Nim w
przekazywaniu daru ¿ycia ludzkiego. „Po czym Bóg im b³ogos³awi³, mówi±c do
nich: «B±d¼cie
p³odni i rozmna¿ajcie siê, aby¶cie zaludnili ziemiê i uczynili j± sobie
poddan±” (Rdz 1, 28).
Je¶li
dziecko ma byæ owocem i znakiem mi³o¶ci ma³¿onków, ¿ywym ¶wiadectwem ich
wzajemnego i pe³nego oddania siê, to nie mo¿e byæ „niechcianym” lub
„niewygodnym”. Jako namacalny owoc mi³o¶ci mo¿e byæ tylko upragnione.
Nacechowana pe³nym zachwytu dla daru ludzkiej p³odno¶ci postawa rodziców
wyra¿aæ siê bêdzie wówczas przekonaniem: „mogê byæ ojcem” i „mogê byæ matk±”.
Pan Jezus powiedzia³: „Przeznaczy³em was na to, aby¶cie (…) owoc przynosili i
aby owoc wasz trwa³” (J 15, 16). Rodzice odpowiadaj± na to wezwanie
zrodzeniem i wychowaniem dzieci, ¶wiadcz±c o swojej wierze, nadziei i zaufaniu
do Boga. S³u¿±c, ¶wiadcz± o mi³o¶ci. W ten sposób sprawiaj±, ¿e w nich i wokó³
nich ro¶nie Ko¶ció³ Chrystusowy. Rado¶æ wyp³ywaj±ca z ojcostwa i macierzyñstwa
wzbogaca ich mi³o¶æ wzajemn±. Nowo narodzone dziecko staje siê darem dla samych
dawców ¿ycia.
Nie
nale¿y jednak oszukiwaæ siê my¶l±, ¿e przyj¶cie dziecka na ¶wiat rozwi±zuje
automatycznie wszystkie problemy ma³¿onków. Na pewno pomaga znale¼æ
rozwi±zania, ale przynosi równie¿ nowe trudno¶ci. Obecno¶æ dziecka sprawia, ¿e
wzrasta wzajemna ich czu³o¶æ, ale wystawia tak¿e na próbê ich zgodê, zalety i
przede wszystkim zdolno¶æ do po¶wiêcenia. W istocie wraz z rado¶ci±, jak±
przynosi, dziecko oznacza tak¿e mniej czasu dla siebie, wiêksze zobowi±zania,
konieczno¶æ stawiania czo³a licznym nowym problemom i nieoczekiwanym sytuacjom.
Byæ mo¿e, m±¿ bêdzie musia³ zrezygnowaæ z jakich¶ szlachetnych aspiracji
zawodowych lub innych zajêæ… oprócz tego przyjdzie mu uczyæ siê zmieniaæ
pieluchy, przygotowywaæ butelkê ze smoczkiem, podawaæ j± dziecku i bawiæ siê z
nim. Byæ mo¿e ¿ona zmuszona bêdzie rezygnowaæ z wielu rzeczy, do których ma
prawo... oprócz tego przyjdzie jej uwa¿aæ, aby dzieci nie zaabsorbowa³y jej
zbyt mocno i by nie zaniedba³a starañ o okazywanie mi³o¶ci mê¿owi.
Dziecko, ¿ywa
synteza ojca i matki, je¶li jest owocem autentycznej wzajemnej mi³o¶ci, to w
naturalny sposób pobudza i oczyszcza mi³o¶æ miêdzy ma³¿onkami. Mi³o¶æ, któr±
oni siê kochaj±, jest t± sam± mi³o¶ci±,
któr± kochaj± swoje dziecko. Jest przed³u¿eniem i autentycznym ukoronowaniem
ich wzajemnej mi³o¶ci. Dlatego kochaj±c ka¿de nowe dziecko, w konkretnych
aktach mi³o¶ci, ka¿de z ma³¿onków mocniej i lepiej kocha swojego
wspó³ma³¿onka... a tak¿e siebie samego. Je¶li kto¶ ¿ywi choæby najmniejsz±
zazdro¶æ w stosunku do dziecka to nie rozumie jego g³êbokiej natury, tego, ¿e w
istocie jest ono syntez± osób, które da³y mu ¿ycie.
/Fragment ksi±¿ki ks. Arturo Cattaneo "...i ¿yli d³ugo i szczê¶liwie"/
|