top
 
Nowości
Na drodze do małżeństwa
Nauczanie Kościoła
Małżeństwo na co dzień
Kryzysy - Poradnia prawna
Opowiadania
Filmy
Multimedia: pobierz
Ciekawe artykuły
O nas
Polecamy szczególnie

 

Akt małżeński  - Ksawery Knotz OFMCap - okładka
O małżeństwie ... bez zacierania prawdy cz.1

 


 

 

 

 

 

 


Centrum JP2
Reklama
Nowości arrow Małżeństwo na co dzień arrow Poradnia arrow Rozpoznać swój czas
REKLAMA
Advertisement


Rozpoznać swój czas PDF Drukuj Email

IdziemyNie potrafię wybrać pomiędzy uczuciami do pewnej osoby a życiem konsekrowanym. Całe moje życie chcę być blisko Jezusa, pociąga mnie ta wyłączność oraz ta modlitwa, jaką mają siostry zakonne. Jednocześnie uwielbiam małe dzieci i podoba mi się życie rodzinne, najbardziej u małżeństw wywodzących się z naszej wspólnoty oazowej. No i ostatnio pojawił się ktoś, o kim bardzo dużo myślę i on o mnie myśli, jak mówi „na całe życie”. Czuję się ciągle w sercu na jakimś rozdrożu. Obawiam się, że jeśli wybiorę jedną drogę, to potem będę żałowała, że nie wybrałam tej drugiej.

 

Odpowiada Ks. Marek Kruszewski:

 

Chrześcijanin nie powinien myśleć, że którąkolwiek drogę obierze, będzie mu źle. Przypomina wtedy Antygonę, bohaterkę antycznej tragedii Sofoklesa. Musiała ona wybierać spośród przeciwstawnych racji świadoma, że każda jej decyzja zakończy się klęską.

Chrześcijaństwo nie ma być tragedią antyczną. Skoro Bóg kocha to znaczy, że przygotował dla nas dobre drogi, wspaniałe miejsca i wartościowe osoby. „Wszędzie, gdzie pójdę, będzie trudno, ale dobrze”.

Aby rozpoznać wolę Bożą, potrzeba dużo modlitwy, cierpliwego czekania i otwierania Biblii. Warto rozmawiać z małżonkami i z osobami duchownymi. Warto pojechać na jakieś rekolekcje powołaniowe lub umówić się na kilka dni do jakiegoś zakonu, aby przyjrzeć się życiu sióstr. Wtedy czasem zapala się lampka: „chcę tu być” albo rozjaśnia się w nas przekonanie: „to nie jest moje miejsce”.

Bardzo wartościowym miejscem rozeznania są rekolekcje ignacjańskie. Żeby na nie pojechać, trzeba mieć skończone przynajmniej 18 lat i być osobą w dobrym stanie psychicznym i emocjonalnym. Dość często po odbyciu drugiego tygodnia tych rekolekcji udaje się rozpoznać swoją drogę powołania.

Nie trzeba uciekać od chłopca czy uczucia, które się rodzi. Fakt, może to być pokusa odwodzenia nas od drogi duchownej. Jednak jeśli powołanie do życia zakonnego jest prawdziwe, to nawet w doświadczeniu ludzkiej miłości będzie odzywało się przekonanie: „to wprawdzie wartościowy i piękny człowiek, ale mnie trochę bardziej ciągnie do Jezusa”.  Takie przeżycie wzmocni pewność wyboru. Stwierdzimy, że nie poszliśmy za Panem, bo nie było żadnej alternatywy. Urośnie w nas świadomość, że Jezus zaprasza BARDZIEJ na tę konkretną drogę.

Jeśli natomiast wolą Bożą jest, aby dziewczyna była małżonką, chodzenie z chłopcem to odsłoni. Może być bowiem tak, że uciekamy do życia zakonnego z lęku przed małżeństwem na  skutek złych doświadczeń rodzinnych.

Warto dać sobie czas. Osobiście bałbym się tylko, jeśli rozeznawanie trwałoby zbyt długo, np. dłużej niż pięć lat. Istnieje ryzyko, że zarówno powołanie do małżeństwa,  jak i do zakonu przejrzeje. Można nie rozpoznać czasu swego nawiedzenia.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

© Designed by SOLmedia, 2007-08