|
Od dwóch
lat modlę się i poszczę w intencji mojej rodziny (czasem w dzień, czasem i w
nocy) i nie widzę poprawy. W końcu Pan Jezus powiedział: Proście, a otrzymacie.
Czy ja coś źle robię? Dlaczego Bóg nie wysłuchuje mojej modlitwy? Jak długo mam
prosić?
Odpowiada Ks. Marek Kruszewski:
Pierwszy problem z modlitwą prośby polega na
tym, że często prosimy o usunięcie bólu, a nie usunięcie przyczyny bólu.
Popatrzmy na to na przykładzie. Bolą nas zęby, a
my prosimy: Panie, zabierz mi ten ból. Gdyby Bóg wysłuchał literalnie naszej
modlitwy, zabrałby ból, a próchnica by nam pewnie zżarła zęby. Możemy prosić
inteligentnie: Panie, przywróć mi zdrowie zębów. Ale jednocześnie z tą prośbą należałoby
pójść do dentysty. Jeśli Bóg zechce ingerować w naturę i uzdrowić cudownie
nasze zęby, to stomatolog to zauważy. Jeśli zaś nie będzie cudu w jamie ustnej,
to trzeba wtedy swoje odcierpieć i jeszcze zapłacić. Ból na fotelu
dentystycznym można połączyć z modlitwą i ofiarować w jakiejś intencji.
Podobnie jest, gdy doskwiera nam coś innego.
Prosimy, żeby nas nie bolało. Rzadko błagamy, żebyśmy byli lepsi dla innych,
czy mocniej kochali Boga. Częściej prosimy o zdrowie, równowagę ducha,
zrozumienie sytuacji, pomoc materialną, zdanie egzaminów, wolność od trosk lub poczucia
winy.
Ludzie światowi rozwiązują problemy przez swoje
starania, zdolności i znajomości. My – chrześcijanie – chcemy coś sobie
załatwić przez nasze czy innych „znajomości z Bogiem”. Czy jest to godziwe?
Tak, ale pod warunkiem, że nie chcemy zmieniać Boga, ale jesteśmy gotowi
zmienić nasze plany dla Boga. Bo jeśli ma się spełnić nasza wola, to czy nie
uznajemy, że wiemy lepiej od Ducha Świętego, co jest dla nas dobre? Albo czy
nie myślimy, że Bóg jest jak bożek: nieczuły, obcy i trzeba go zmienić naszymi
modlitwami.
O co więc chodzi w modlitwie prośby? Chodzi głównie
o doprowadzenie do zaistnienia właściwej relacji pomiędzy daną osobą a Bogiem. I
często wytrwała, pozornie niewysłuchana modlitwa zmienia nas. Uczy nas pokory,
dzielności, cierpliwości i spokojnej radości. Uczy, kim jest Bóg, a kim my
jesteśmy.
Kłopot pojawia się wtedy, gdy modlimy się za
innych, także za swoją rodzinę. Ludzie bowiem mają wolną wolę, którą Bóg
szanuje. W jakimś sensie najtrudniej jest Bogu zrealizować prośbę o zmianę w
człowieku. Potrzeba nieraz nawet kilku czy kilkudziesięciu lat modlitwy. Ktoś
może zmienić się np. dopiero tuż przed swoją śmiercią. Skuteczność spełnienia
naszej modlitwy zależy od plastyczności albo zatwardziałości serca tych, za
których się modlimy.
Myślę, że jest coś przepięknego w tym, gdy przez
wiele lat jeden człowiek modli się wytrwale za drugiego. Jest w tym zawarta wielka
ufność dla Boga i miłość do człowieka.
|