|
Całe
moje życie legło w gruzach. Jesteśmy małżeństwem sześć lat, mamy dwie córeczki.(…)
Dowiedziałam się o zdradzie mojego męża. Domyślałam się wcześniej czegoś,
zapytałam męża, ale wszystkiego się wyparł. Teraz przypadkiem wpadły mi w rękę
bilingi z jego komórki. Kilka tysięcy sms-ów wysyłanych przez dwa miesiące pod
jeden numer, sprawdziłam - jego koleżanki z pracy. Nie wiem tylko, czy doszło
do zdrady fizycznej, nie ma to chyba większego znaczenia. Nic mu nie mówiłam,
że wiem. Co mam w tej sytuacji zrobić?
Odpowiada Ks. Marek Kruszewski:
Po pierwsze, należy obgadać
wszystko z Bogiem. Trzeba poprosić Go o pomoc, mądrość, dojrzałość i „klasę”
zachowania w ultra-trudnej sytuacji. Warto pójść na spacer w kierunku kościoła,
najlepiej takiego, w którym jest adoracja, w którym można się „zaszyć” na
dłuższą rozmowę. I warto tam spytać „co robić?”. Myślę, że wówczas Bóg podpowie
najważniejsze: „spróbuj od razu wybaczyć”.
Zdrada małżeńska stanowi jedną z
najcięższych ran, jakie można zadać człowiekowi. Do takiej rany próbują wejść złe
duchy. Chcą ponad słuszną miarę oskarżać, doprowadzać nas do wściekłości, do
nienawiści, do szaleństwa, do zabicia miłości. Podstawową więc rzeczą,
potrzebną nam samym, będzie wybaczenie małżonkowi.
Kiedy sprawa jest wstępnie przemodlona
i podjęty trud wybaczania, należy zaprosić zdradzającego na poważną rozmowę.
Najlepiej będzie zostawić dzieci w domu pod czyjąś opieką i spotkać się na
neutralnym gruncie. Trudniej jest się bowiem kłócić w restauracji czy na spacerze,
łatwiej we własnym domu. A chodzi przecież nie o to, żeby się pokłócić, czy
wyrzucić coś z siebie. Celem takiej rozmowy ma być odpowiedź na pytania: czy i
dlaczego mnie zdradziłeś i co w związku z tym proponujesz?
Odpowiedzi na pytanie „dlaczego
zostaliśmy zdradzeni” trzeba słuchać, ale nie warto z tym polemizować.
Ważna jest trzecia część rozmowy
– odpowiedź na pytanie: co dalej proponujesz?. Trzeba omówić warunki pozostania
ze sobą albo rozstania. Istotne będą tu intencje i uczucia obu stron. Niezwykle
ważną sprawą będą kwestie wychowawcze i finansowe. Trudno przewidzieć, jak się
potoczy taka rozmowa. Każda sytuacja małżeńska i rodzinna jest inna. Jeśli
małżeństwo ma się rozpaść, to się rozpadnie, ale warto wykorzystać wszystkie
sensowne środki, aby je uratować. Wymaga tego uczciwość wobec dzieci, wobec
sakramentu i wobec przysięgi złożonej sobie, na dobre i na złe. Na odreagowanie,
leczenie zranionego serca, na zemstę, na gniew, na żal – będzie jeszcze czas.
Teraz trzeba porozmawiać.
|