Każda z nas chce się rozwijać, z dnia na dzień być
piękniejszą i mądrzejszą. Czy da się to pogodzić z zajmowaniem się dziećmi,
codziennym gotowaniem obiadów, sprzątaniem, praniem itd.?
Aby przygotować się do wykonywania pracy zawodowej zdobywamy
wykształcenie zawodowe, kończymy studia, kursy, szkolenia. I wspaniale! Ja
skończyłam studia na Uniwersytecie Warszawskim, podjęłam pracę w dużej
międzynarodowej firmie. Potem zauważyłam, że permanentnie potrzebuję się
dokształcać. Ukończyłam studia podyplomowe. Miałam więc dobre przygotowanie, by
powierzone zadania wykonywać odpowiedzialnie. Pracowałam ze wszystkich sił,
lecz nie przez 20 godzin na dobę. Mój szef wiedział, że pragnę założyć rodzinę,
mieć męża, potem dużo dzieci. Odmówiłam propozycji awansu, bo to wiązało się z
nielimitowanym czasem pracy. Choć nie znałam jeszcze wtedy mojego męża, już
przygotowywałam się do małżeństwa.
Dwa lata później wyszłam za mąż. Potem pojawiła się
córeczka. Przestałam pracować w dużej międzynarodowej firmie, a zaczęłam w
małej rodzinnej – w domu. To nie było „siedzenie w domu”!
W domu zaczęłam swoją karierę. Potrzebowałam wiele nauczyć
się o rodzinie, o kształtowaniu relacji między małżonkami, wychowywaniu dzieci.
Dużo czytałam, skończyłam również studia podyplomowe w Instytucie Studiów nad
Rodziną. Do pracy w domu przygotowywałam się tak samo jak do zawodowej.
Praca w domu ma wielki prestiż. To wspaniałe pracować,
poprzez służbę osobom, które kocham. Szefa się nie wybiera, a męża tak!
Niektóre koleżanki mówiły mi żebym poszła do pracy
zawodowej, bo w domu będę się cofać. Teraz dzwonią i proszą o porady.
Pozornie każdy dzień w domu jest podobny. Tylko od nas
zależy czy stanie się monotonią czy też nowym wyzwaniem, nową radością. Można
robić mężowi kanapki do pracy codziennie takie same – przez 30 lat. A można, co
jakiś czas pod wędlinkę czy serek wsunąć niespodziankę – rodzynki czy ulubione
ziarenka. W dodatku do torebki śniadaniowej włożyć pięknie złożoną serwetkę.
Czy podczas tej pracy humor od samego rana nie poprawi się? Taka mała rzecz, a
ucieszy i przyrządzającego i konsumującego męża.
Czy na tym polega kariera żony? Między innymi tak.
Kariera żony, to przede wszystkim zrobienie specjalizacji z
pielęgnowania miłości, szczególnie, gdy małżonkowie spędzają ze sobą mało
czasu. To sztuka komunikacji z mężem, szukanie wspólnych zainteresowań,
obszarów życia, dbanie o wspólną hierarchię wartości.
Słownik PWN definiuje karierę jako „zdobywanie coraz wyższej
pozycji w jakimś zawodzie lub w jakiejś dziedzinie; też: sukces odniesiony w
tym zawodzie lub w tej dziedzinie”.
Jeżeli każdego dnia jesteś coraz lepszą żoną, tym samym, w
oczach męża zdobywasz wyższą pozycję. Mąż nie oczekuje byś była sprzątaczką,
kucharką lub praczką. Do tych czynności można kogoś zatrudnić. Nikt jednak nie
potrafi wykonać tych czynności wkładając serce, bo nie kocha tak Twojego męża
jak Ty! To, co najważniejsze jest niewidoczne. Praca w domu, z pełnym oddaniem
się pozornie nie jest widoczna. Jednak, gdy wchodzimy do takiego domu, nie
chcemy wyjść. Czujemy „unoszącą się świeżą miłość”, a świeżą, bo każdego dnia
pielęgnowaną.
Czy można wykonywać prace domowe, nie dokształcając się? To
nie możliwe. Technika pędzi na przód, wykorzystujemy narzędzia, o których nasze
babcie nawet nie marzyły. A więc zdobywamy zawód inżyniera!
A przepisy kulinarne? Jakaż to wielka przyjemność odkrywać
nowe przepisy – szybkie w wykonaniu a wyglądające i smakujące znakomicie. W
dodatku każdy zmęczony mąż, ucieszy się jak mały chłopiec, na widok pięknie
podanej ulubionej potrawy. I tu też potrzebujemy permanentnie dokształcać się –
nie ma, więc mowy o monotonni.
I wreszcie bardzo ważna dziedzina, w której jest wielkie
pole do zrobienia kariery: DZIECI.
Od kogo uczymy się wychowywania dzieci? Dawniej, w jednym
domu mieszkało kilka pokoleń- babcia, mama i córka z rodziną. Wszyscy
doradzali, dzielili się doświadczeniem. Teraz zazwyczaj mieszkamy oddzielnie, a
rodziców nie możemy nawet zapytać jak karmić dziecko, bo za ich czasów nikt nie
słyszał o alergii.
Potrzeba wiele rozsądku i sprytu, aby dobrze wychować nasze
pociechy. To ma być przygotowanie do życia w świecie w przyszłości ( z nowymi
szansami i zagrożeniami). Musimy być na bieżąco, aby wiedzieć, w jakich
dziedzinach popracować nad charakterem dziecka. Już dawno obalono mit, że to
wyłącznie geny decydują o zachowaniu dziecka. Widać „gołym okiem”, że to
przykład rodziców, ich postawa, zachowanie są naśladowane przez dzieci. Nasze
skarby trzeba kochać rozsądnie i kształtować ze szczególną uwagą w okresie tzw.
złotego wieku, czyli od poczęcia do trzeciego roku życia. W tych latach dziecko
przyjmuje wszystko z łatwością, bo nie ma jeszcze złych nawyków. Potem trzeba
kuć jak w kamieniu. A więc w tej dziedzinie, należy szybko piąć się na drodze
kariery, zajmując najpierw stanowisko pielęgnacyjno-opiekuńcze poprzez
wychowujące aż do końca życia jako zaufany rodzic przyjaciel.
Nie wolno odkładać tej kariery na później: jak będzie
większy, to sam zrozumie, nauczy się.
Jakaż to wielka satysfakcja, mieć dobrze wychowane dzieci.
One nie należą do nas, to Bóg nam zaufał i je powierzył.
Anna Hardt
|