Każdy katolik wie, że jego małżeństwo zawarte w Kościele z zasady jest nierozerwalne. Tak naucza Nowy Testament (Mt 5, 32; Łk 16, 18; Mk 10, 2-12; Mt 19, 3-9; 1 Kor 7, 10-16). Ale również małżeństwa między chrześcijanami mogą okazać się nieudane. W rzeczywistości umiera wiele małżeństw, nawet zawartych w Kościele.
Ile bólu i tragedii niesie za sobą niepowodzenie małżeństwa! Dotknięte nim osoby często zostają głęboko zranione i wewnętrznie rozdarte na resztę swojego życia. Miłość dogłębnie otwiera serca małżonków. Porażka małżeństwa przynosi ogromny ból. Jej konsekwencje ponoszą zazwyczaj dzieci, o które małżonkowie się spierają. Katastrofa rodziców nie może pozostawić je nietkniętymi. Gdy zaczyna zagrażać widmo rozwodu, specjalną uwagę należy właśnie poświęcić dzieciom.
Rozwód nie może całkowicie zniszczyć małżeństwa. Współmałżonek, którego niegdyś kochaliśmy, nigdy nie stanie się zupełnie obcy, nawet jeśli czasem jawi się nam jako ukryty oskarżyciel. Zasada brzmi: „Jesteś odpowiedzialny na całe życie za to, coś pokochał” (A. de Saint-Exupéry).
Rozwód kanoniczny w ścisłym znaczeniu tego słowa nie istnieje. Nierozerwalność małżeństwa nie zależy od prawa kościelnego czy jakiejś zewnętrznej, sztucznej „moralności”. Małżeństwo sakramentalne uczestniczy w nierozerwalności przymierza Boga z ludzkością, a zatem zapuszcza korzenie w wierność Pana Boga, który nas do końca umiłował.
Dlatego rozwód i nowe małżeństwo kanoniczne są nie do pogodzenia. Rozwiedziony katolik nie może naprawdę zawrzeć nowego małżeństwa póki jego współmałżonek nie umrze lub póki Kościół nie uzna, że dawne małżeństwo było nieważne, to znaczy, że nigdy nie zaistniało. Tak zwane „orzeczenie nieważności” nie oznacza, że dane małżeństwo zostało anulowane, ale po prostu, że od samego początku nie było prawomocne, to znaczy, że w rzeczywistości nigdy nie miało miejsca.
Orzeczenie nieważności może być wydane po procesie kanonicznym przez odpowiedni sąd kościelny i potwierdzone przez instancję apelacyjną. W przypadku niezgodności obydwu sądów o sprawie decyduje trybunał Roty Rzymskiej.
Istnieją różnorodne przypadki, w których małżeństwo może okazać się nieważne. Powody powinny być zbadane przez sąd w oparciu o stosowne dowody. I tak na przykład, małżeństwo zostanie uznane za nieważne, jeśli okaże się, że w chwili jego zawarcia jedno z narzeczonych było niezdolne do wyrażenia zgody małżeńskiej lub przyjęcia na siebie istotnych obowiązków małżeńskich (dotyczy jedyności w zaangażowaniu obu osób w wierność, świadomości nierozerwalności małżeństwa i nie wykluczania potomstwa); albo jeśli jedno z nich zostało oszukane z premedytacją i wyraziło zgodę pomimo nieświadomości jakiejś cechy drugiego narzeczonego, która ze swej natury może poważnie zakłócić życie małżeńskie; czy też, jeśli jedno z narzeczonych zostało przymuszone do zawarcia małżeństwa przez strach spowodowany czynnikami zewnętrznymi. Inne przyczyny nieważności mogą mieć swe oparcie w istnieniu takich przeszkód, jak na przykład impotencja lub wcześniejsza pełna i trwała niezdolność do pożycia płciowego. Kolejną przeszkodą jest fakt, że jedna z osób zawierających małżeństwo pozostawała już wcześniej w związku małżeńskim z kimś innym lub nie była ochrzczona (choć w tym ostatnim przypadku można otrzymać dyspensę).
Po przypomnieniu wszystkich tych okoliczności trzeba teraz ponownie z naciskiem podkreślić, że Kościół katolicki, związany rzeczywistością, która go przerasta, nie dysponuje żadną władzą rozwiązania małżeństwa zawartego w sposób ważny między dwoma osobami ochrzczonymi i skonsumowanego poprzez współżycie płciowe.
/Fragment książki ks. Arturo Cattaneo "...i żyli długo i szczęśliwie"/
|