Czy małżeństwo może przetrwać okres poważnego kryzysu? Gdyby nadeszła godzina próby, każde z małżonków potrzebowałoby przede wszystkim poważnego powodu, aby pozostać lojalnym wobec drugiej osoby pomimo jej wad i aby wymagać od siebie wytrwałości. Pierwszym warunkiem i nieuniknionym wymaganiem jest, aby każda z osób zapomniała nieco o sobie samej. Zwykle źródłem oparcia i naturalnym katalizatorem rezygnacji z własnego egoizmu i utrzymania więzi ze współmałżonkiem są dzieci.
Można ponadto wymienić kilka praktycznych, albo też bardziej bezpośrednich rad, które pomagają w rozładowaniu konfliktowej sytuacji. Enrique Rojas podaje ich aż piętnaście w swojej książce Remedios para el desamor (Leki przeciw osłabieniu miłości), po to, by małżonkowie sami wybrali te, które wydają im się najodpowiedniejsze dla ich konkretnego przypadku. Oto niektóre z nich:
- Starać się rozpoczynać na nowo, wymazując z
pamięci listę doznanych dotąd krzywd.
- Na wszelkie sposoby, nawet w chwilach największego
zdenerwowania, unikać obrażania drugiej osoby słowami, czynami lub gestami.
- Starać się rozwiązywać konflikty, które sprawiają,
że źle nam z samymi sobą (nie można budować stabilnej relacji z kimś innym,
jeśli nie wiemy dokładnie, co sprawia, że nie jest nam dobrze we własnej
skórze).
- Odnawiać lub na nowo wymyślać motywacje, plany i
marzenia, które wspólnemu życiu nadają urok. Na wszelkie sposoby unikać nudy.
Ustanowić dzień, w którym będziemy się szczególnie starać o zaspokojenie
oczekiwań współmałżonka.
- Nauczyć się zachowywać milczenie, jeśli staje się
to konieczne, by uniknąć bezużytecznych kłótni. Dokładać starań, by poprawić
komunikację i dialog, zgodnie z tym, co wyłożyliśmy na poprzednich stronicach.
- Zaprowadzić zdrowe, pozytywne i skupione na komunikacji
współżycie płciowe (zgodnie z uwagami zawartymi w rozdziale: Płeć, miłość i
fantazja). Powinno się unikać czynienia z relacji intymnych fundamentalnego, a
zwłaszcza wyłącznego przedmiotu
wspólnej egzystencji, ale nie można nie doceniać jego znaczenia dla miłości
małżeńskiej.
- Przykładać się, z poczuciem humoru, do
„polerowania” szczegółów, które utrudniają współżycie. Odkryć, co w naszym
zachowaniu przeszkadza drugiej osobie i w duchu sportowej rywalizacji walczyć o
unikanie tarć.
- Nauczyć się przezwyciężać trudne chwile, dni, lub
sytuacje, nie dając tego odczuć drugiej osobie. Minimum panowania nad sobą
okazuje się nieodzowne w celu uprzyjemniania wspólnej egzystencji.
- Niczym ognia unikać otwartych konfrontacji.
- Hamować tendencję do kontrolowania, pilnowania i
nadzorowania współmałżonka. Wzmóc zaufanie i szacunek dla rozwoju jego życia i
osobowości.
Każdy powinien opanować umiejętność „brania siebie samego w nawias” i przywiązywać większe znaczenie do szczęścia współmałżonka i dzieci, niż do własnej domniemanej pomyślności, osiąganej na marginesie obowiązków rodzinnych.
/Fragment książki ks. Arturo Cattaneo "...i żyli długo i szczęśliwie"/
|