Wyzwania stojące przed rodziną na początku trzeciego tysiąclecia
Dokument końcowy IV spotkania przewodniczących europejskich komisji episkopatów ds. rodziny i życia
W dniach 11-14 czerwca 2003 r. na zaproszenie kard. Lópeza Trujillo,
przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Rodziny, zebrali się w watykańskim
pałacu św. Kaliksta przewodniczący europejskich komisji episkopatów ds.
rodziny i życia. Temat spotkania brzmiał: «Wyzwania i perspektywy na
początku trzeciego tysiąclecia». Zaproszenie przyjęli prawie wszyscy
biskupi. Razem z ekspertami i przedstawicielami różnych ruchów i
stowarzyszeń przeanalizowali wyzwania stojące przed rodziną w
dzisiejszej Europie. W poniższym dokumencie wyrazili swoje obawy,
troski i życzenia oraz sformułowali propozycje.
W ostatnim dziesięcioleciu w Europie nastąpiło wiele zmian. W sposób szczególny dotyczą one rodziny. Na naszych oczach sytuacja rodzin europejskich uległa głębokiej przemianie. Analizując ich obecny stan, dostrzegliśmy zarówno aspekty niepokojące, jak i pozytywne, budzące nadzieję. Na podstawie tych obserwacji nakreśliliśmy model duszpasterstwa rodziny, który odpowiada, w wymiarze europejskim, wymogom naszych czasów. Przygotowując poniższe wnioski, staraliśmy się wiernie trzymać wskazań, jakie dał nam Ojciec Święty w swym umacniającym przesłaniu.
I. Wyzwania
Trudna sytuacja rodziny oraz wyzwania stawiane godności i samemu życiu osoby ludzkiej w Europie budzą żywe zaniepokojenie Kościoła. Sytuacja rodziny i zagrożenia życia ludzkiego należą również do głównych tematów debat parlamentarnych.
Występująca u wielu współczesnych ludzi pogłębiająca się nieumiejętność podejmowania decyzji, które pociągają za sobą definitywne zaangażowanie, zamieranie życia wewnętrznego, coraz mniejsza zdolność do refleksyjnego myślenia, styl życia dyktowany przez konsumpcjonizm negatywnie wpływają na struktury społeczne w Europie. Skutków tych zjawisk jako pierwsza doświadcza rodzina, w której ujawniają się tendencje autodestrukcyjne.
W czasach, w których tak wiele mówi się o «człowieku przyszłości», o nowych możliwościach, jakie otwiera przed nim postęp techniczny, trzeba być realistą i dostrzegać pojawiające się w naszych społeczeństwach tendencje prowadzące do zapaści i dehumanizacji, czego konsekwencją jest osłabienie i nietrwałość rodzin.
Tendencje te należy postrzegać jako wyzwania.
1. Wyzwania, których źródłem jest rodzina
Mówi się dzisiaj bezkrytycznie o «nowych modelach rodziny», o rodzinach zamiast o rodzinie, dąży się też do sformułowania nowej definicji małżeństwa. Oddalając się od pierwotnego pojęcia małżeństwa, rozumianego jako związek-komunia dwóch osób różnych płci, które oddają się sobie nawzajem bez zastrzeżeń i ograniczeń w czasie, w sposób wyłączny, wprowadza się coraz więcej określeń dwuznacznych, definiujących te «nowe modele rodziny». Mówi się więc o «rodzinach niepełnych», «rodzinach wtórnych», o «konkubinatach» czy wręcz o «rodzinach homoseksualnych». Te tak zwane «nowe modele» są jednak ułudą.Już w samym wyrażeniu «rodzina niepełna» zawiera się zasadnicza sprzeczność. Dziecko ma zawsze dwoje rodziców. Mówiąc o «rodzinie niepełnej» neguje się niejako istnienie nieobecnego rodzica — w większości wypadków ojca — i tym samym utrwala się model matriarchalny, który staje się dziś coraz bardziej rozpowszechniony.
Gdy chodzi natomiast o «rodzinę wtórną», trzeba zauważyć, że choć jest ona rezultatem niepowodzenia, pojmuje się ją i kształtuje według modelu rodziny nuklearnej. W tle «rodziny wtórnej» znajduje się zawsze rodzina rozbita, która nadal istnieje i często to właśnie ona najbardziej liczy się dla dziecka.
Zbyt częste posługiwanie się terminem «rodzina niepełna» czy «rodzina wtórna» oraz dążenie do określania mianem rodziny również par homoseksualnych sprawia, że pojęcie rodziny traci swe znaczenie. Coraz rzadziej rodzina bywa pojmowana po prostu jako «związek dwojga osób» bez dodatkowych określeń. Konsekwencje tego umyślnego mieszania pojęć są bardzo poważne, zwłaszcza dla dzieci. W istocie, zbyt często zagadnienia rodzinne są dzisiaj postrzegane niemal wyłącznie z punktu widzenia ludzi dorosłych i ich interesów. Zapomina się, że dzieci są pierwszymi ofiarami, które doświadczają, niekiedy w sposób bardzo bolesny, konsekwencji tych «nowych modeli», które ani nie są nowe, ani nie są modelami.
2. Wyzwania spowodowane sekularyzacją społeczeństwa
Innym ważnym zjawiskiem, które musi być uwzględnione w tej analizie wyzwań stojących dzisiaj przed rodziną w Europie, jest sekularyzacja społeczeństwa i związane z nią zmiany poglądów filozoficznych i antropologicznych. Coraz częstsze unikanie wszelkich odniesień do Boga oraz odchodzenie od prawdy o stworzeniu przy jednoczesnym głoszeniu całkowitej autonomii człowieka w stosunku do «natury» sprawiło, że nasze społeczeństwa nie tylko popadły w poważne błędy dotyczące postrzegania rzeczywistości, lecz również ulegają procesowi dehumanizacji; co prawda mówi się jeszcze dzisiaj o «osobie ludzkiej», sporządza się coraz dłuższe listy jej praw, lecz nie respektuje się już człowieka zgodnie z jego naturą i przeznaczeniem. Sztukę prawidłowego myślenia i posługiwania się zdrowym rozsądkiem pozostawiono specjalistom od filozofii; władać natomiast ma technika. Nagle okazało się jednak, że nie wiadomo, jak sobie poradzić z problemami «etycznymi». Miejsce oceny moralnej i mądrego wyciągania wniosków zajął dziś pozytywizm prawny, który zbyt często tryumfuje w sądownictwie, i pragmatyzm, który w coraz większym stopniu decyduje o ustawach uchwalanych w parlamentach. Rośnie wprawdzie ilość komitetów ds. etyki, lecz nie mogą one formułować ostatecznych sądów. Mogą jedynie przedstawić wynik «ugody», to co pozostało po sprowadzeniu do względnego «wspólnego mianownika». Wyrazem tej sekularyzacji był niedawno sprzeciw niektórych członków Konwencji Europejskiej wobec jakiegokolwiek odniesienia do chrześcijańskich korzeni Europy w przyszłym traktacie konstytucyjnym Unii.
3. Inne wyzwania stawiane przez społeczeństwo, które wypowiada się za pośrednictwem parlamentów, tworzących niesprawiedliwe prawa
Europejczyk, należący do społeczeństwa, które w znacznej mierze uległo sekularyzacji i wyzbyło się wszelkiego odniesienia do uniwersalnej moralności «naturalnej», za pośrednictwem swych przedstawicieli w różnych parlamentach krajowych i instytucjach europejskich dążył w ostatnim dziesięcioleciu do ujęcia w ramy prawne wszystkich aspektów życia moralnego, które do tej pory nie podlegały prawodawstwu człowieka. To gorliwe dążenie do prawnej regulacji (czy deregulacji) przejawiało się przede wszystkim w dziedzinach najbardziej nietykalnych, czyli dotyczących rodziny i życia. W niektórych parlamentach chęć potwierdzenia autonomii człowieka w prawodawstwie została wyrażona w niesprawiedliwych prawach dotyczących aborcji, eutanazji, sztucznego zapłodnienia, wykorzystywania ludzkich embrionów w badaniach medycznych, legalizacji związków homoseksualnych. Prawa te są sprzeczne z chrześcijańskim dziedzictwem Europy, które w sposób szczególny przyczyniło się do uświadomienia godności ludzkiego życia.
Wielkie zagrożenie stanowią niesłuszne prawa uchwalone przez niektóre parlamenty w Europie, dotyczące początków ludzkiego życia. Uchylając się od zdefiniowania ludzkiego embrionu (prowadziłoby to bowiem do potępienia aborcji, do której, jak się sądzi, kobieta ma niepodważalne prawo), przyznano sobie prawo do ustalenia progów i ograniczeń w biologicznym rozwoju embrionu i zadecydowano, że można bezkarnie manipulować ludzkim życiem, wykorzystywać je i unicestwiać, pod warunkiem, że nie zostanie przekroczony jeden z owych arbitralnie wyznaczonych progów. Życie ludzkie uczyniono tym samym materiałem laboratoryjnym, nie bacząc na to, że w konstytucjach państw i w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka został zapisany wymóg bezwarunkowego poszanowania dla tegoż życia.
4. Aktualna sytuacja
Z pewnym zdziwieniem zauważyliśmy, że choć nasze kraje mają różne doświadczenia historyczne i różnią się pod względem sytuacji ekonomicznej, to jednak występuje w nich to samo zjawisko pogłębiającego się rozkładu wartości rodziny. Dzisiejsze rodziny europejskie często są bardzo słabe i niestabilne.
a) Małżeństwo
Jedna z przyczyn słabości rodziny wiąże się z małżeństwem — jest nią zakwestionowanie tego, co stanowi o jego istocie.
Wciąż wzrasta liczba młodych, którzy prowadzą wspólne życie przed zawarciem związku małżeńskiego. Co ważne, wydłuża się, niekiedy do wielu lat, czas takiego współżycia. Jest ono aprobowane i przestaje być (albo już przestało) problemem moralnym. W konsekwencji wzrasta też nieustannie ilość dzieci rodzących się poza małżeństwem.
Ludzie pobierają się coraz później: kobiety w wieku 28 lat, mężczyźni — 30, czyli około 5 lat później niż przed dwudziestu laty.
Istnieje dziś «mentalność prorozwodowa», jak stwierdził Ojciec Święty w przemówieniu do Trybunału Roty Rzymskiej 28 stycznia 2002 r. Dominująca kultura propaguje separację małżonków lub rozwód jako sposób na rozwiązanie problemów małżeńskich. Ilość rozwodów wzrasta w krajach, w których został on zalegalizowany stosunkowo niedawno (Włochy, Hiszpania); utrzymuje się ona na stałym poziomie tam, gdzie rozwody dopuszczalne są od dawna.
Do separacji dochodzi najczęściej w pierwszych latach małżeństwa, a zwłaszcza w piątym roku, ale rozwody zdarzają się we wszystkich fazach życia małżeńskiego.
Konsekwencje krótkotrwałości tych związków ponoszą przede wszystkim dzieci. Wpływa to niekorzystnie na ich wychowanie i harmonijną integrację społeczną.
b) Konkubinaty
Zagadnienie konkubinatów i ich prawnego uznania przez państwo, co ma miejsce ostatnio w różnych krajach europejskich, jest bardzo aktualne. Choć w ilościowym zestawieniu z małżeństwami stanowią one jedynie 8 % wszystkich związków, są jednak realnym wyzwaniem dla naturalnej instytucji małżeństwa. Jak powiedział Jan Paweł II w przemówieniu do Roty Rzymskiej 21 stycznia 1999 r., istnieje «zasadnicza różnica między zwykłym konkubinatem — nawet jeśli uważa się go za zrodzony z miłości — a małżeństwem, w którym miłość staje się zobowiązaniem nie tylko moralnym, ale w ścisłym znaczeniu prawnym. Zobowiązanie wzajemnie podjęte staje się z kolei czynnikiem dodatkowo umacniającym miłość, z której się narodziło, przyczyniając się do jej trwałości, z korzyścią dla współmałżonków, dla potomstwa i dla całego społeczeństwa».
W niektórych krajach tego typu związkom przysługują niemal te same prawa co małżeństwom. Jednakże obiektywnie rzecz biorąc, zobowiązania obu związków nie są takie same. Konkubinat nie zakłada bowiem zobowiązania do trwałości związku, które winno być podstawowym warunkiem przy zakładaniu rodziny. Czyż społeczeństwo może pozostawać obojętne wobec niestałości tego związku, i to również wtedy, gdy dzieci, które się w nich rodzą, wyczuwają brak trwałej więzi łączącej ich rodziców, która byłaby dla nich gwarancją harmonijnego wychowania?
Drugi etap przemian dotyczących konkubinatu odnosi się do związków pomiędzy osobami tej samej płci. W niektórych krajach europejskich zostały one zalegalizowane na tej samej zasadzie co konkubinaty, albo w wyniku głosowania w parlamentach krajowych, albo w wyniku decyzji na szczeblu lokalnym. Prawne uznanie konkubinatów nie zostało oczywiście przedstawione jako alternatywa dla małżeństwa. W rzeczywistości jednak regulacje te są w sposób świadomy wymierzone przeciw rodzinie, która opiera się na związku małżeńskim.
Trzeci etap owych przemian polega na tym, że pary homoseksualne, zalegalizowane jako konkubinaty, roszczą sobie prawo do adoptowania dzieci11. Wypływające stąd zagrożenia są jeszcze większe, bo żądania te nie respektują «nadrzędnego dobra dziecka», zgodnie z tym, jak określa je ONZ-towska Konwencja Praw Dziecka.
c) Rodzina
Istnieje tendencja do postrzegania rodziny jako sprawy prywatnej, nie biorąc pod uwagę tego, że w sposób zasadniczy służy ona dobru państwa. Często się bowiem zdarza, że rodzinom przestaje się udzielać pomocy finansowej, a władze publiczne odmawiają swego wsparcia dla rodziny jako takiej oraz jako podmiotu praw i obowiązków. Odchodzi się od polityki prorodzinnej (której podmiotem jest rodzina wraz ze wszystkimi swoimi członkami) na rzecz opiekuńczej polityki społecznej (wspomagającej poszczególnych potrzebujących członków danej rodziny, np. dzieci). Taka pomoc społeczna jest oczywiście jak najbardziej uzasadniona, o ile rzeczywiście obejmuje się nią tych, którzy tego potrzebują. Wiąże się z tym jednak niebezpieczeństwo, że poszczególnych członków rodziny będzie się rozpatrywać osobno, na przykład z jednej strony dzieci, z drugiej matkę. Taka polityka pomocy społecznej nie może zastąpić słusznego wynagrodzenia, jakie należy się rodzinie, ze względu na służbę, jaką wyświadcza ona państwu. Doprowadziłoby to do umniejszania znaczenia jej roli i w sposób pośredni do «karania» rodzin, które mają więcej niż dwoje dzieci i zapewniają tym samym przyrost naturalny.
Niezwłocznie trzeba wprowadzić dziś odpowiednie regulacje prawne, które sprawią, że matki mające wychowywać swoje dzieci, nie będą zmuszone do pracy poza domem. Pewne inicjatywy w tym zakresie są już podejmowane w niektórych krajach europejskich. W innych krajach dąży się do poprawy warunków pracy matek, pracujących poza domem, oraz do zagwarantowania im możliwości powrotu na to samo miejsce pracy po urlopie macierzyńskim. Pomimo wprowadzonych już udogodnień rodziny wielodzietne w krajach europejskich są dzisiaj, ogólnie rzecz biorąc, dyskryminowane w stosunku do par bezdzietnych czy do osób żyjących samotnie. Dzieje się tak w momencie, gdy spadek liczby narodzin w Europie przybiera krytyczne rozmiary.
d) Życie
Świadome ograniczanie prokreacji
Stosowanie antykoncepcji w Europie staje się coraz powszechniejsze, odkąd wprowadzono do sprzedaży (1958 r.) pierwszą pigułkę zawierającą hormony estrogen i progesteron (Ortho-Novum), na co zwracała uwagę Encyklika Humanae vitae. Od kilku lat istnieje też pigułka, którą stosuje się w tzw. «nagłych przypadkach». Choć może ona być środkiem wczesnoporonnym, zabiega się o jej rozpowszechnienie wśród młodzieży w wieku szkolnym. Obserwuje się wzrost ilości zabiegów chirurgicznej sterylizacji, również wśród bardzo młodych kobiet.
Slogan, na którym opierała się argumentacja propagatorów antykoncepcji głosił, że «pigułka stanowi najskuteczniejszy środek przeciw aborcji» (por. Evangelium vitae, 13). Prawda jest taka, że rozpowszechnienie antykoncepcji nie doprowadziło do oczekiwanego zmniejszenia liczby aborcji. W rzeczywistości mentalność antykoncepcyjna, która zwalnia z odpowiedzialności względem mającego narodzić się dziecka, prowadzi do mentalności aborcyjnej odrzucającej dziecko poczęte w przypadku, gdy zawiodły środki antykoncepcyjne. Jak mówi Jan Paweł II w swej Encyklice Evangelium vitae: «Z pewnością antykoncepcja i przerywanie ciąży, z moralnego punktu widzenia, to dwa zasadniczo różne rodzaje zła (...) Mimo tej odmiennej natury i ciężaru moralnego pozostają one bardzo często w ścisłym związku, niczym owoce jednej rośliny».
Choć obserwuje się dzisiaj wzrost zainteresowania ze strony kobiet naturalnymi metodami odpowiedzialnej prokreacji, w większości krajów rządowe instytucje odpowiedzialne za publiczną służbę zdrowia i młodzież nie podejmują należytych starań, aby zapoznać społeczeństwo z tymi metodami i przyczynić się do ich rozpowszechnienia. W konsekwencji zbyt często znajomość tych metod należy do sfery niemal poufnej.
Tak znaczne rozpowszechnienie się antykoncepcji wpływa w sposób dramatyczny i oczywisty na ilość narodzin i starzenie się społeczeństwa, a niebawem doprowadzi również do zachwiania równowagi ekonomicznej krajów, w których występują te zjawiska. W obliczu tych zagrożeń władze publiczne nie prowadzą odpowiedniej polityki sprzyjającej wzrostowi ilości narodzin poprzez skłanianie do odpowiedzialnej prokreacji.
Dobrze znane są dziś negatywne skutki stosowania antykoncepcji, do czego zachęca dynamiczna propaganda wśród młodzieży podczas lekcji tak zwanego «wychowania seksualnego»; w rzeczywistości przekazywana w ten sposób wiedza zbyt często sprowadza się do zaznajomienia jedynie ze sposobem użycia środków antykoncepcyjnych. Wychowanie seksualne, które koncentruje się na popędzie płciowym człowieka i «bezpiecznych» sposobach jego zaspokajania, stanowi złe przygotowanie do dojrzałej i odpowiedzialnej miłości, do dojrzałej seksualności, która ze swej natury polega na darze i realizuje się w rodzinie. Niekiedy dąży się również do oddalenia dzieci od rodziców w imię «praw seksualnych», które przysługują młodym. Takie «przysposobienie» młodzieży kształtuje w niej błędną mentalność, powoduje niedojrzałość seksualną i w rezulatacie brak przygotowania do życia w przyszłości w związku małżeńskim. Nie dziwi zatem, że tam gdzie wprowadza się tego typu «wychowanie seksualne», dochodzi do wzrostu ilości ciąży niechcianych u młodych, które bardzo często kończą się aborcją, oraz obserwuje się wzrost zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową, które często powodują trwałą niepłodność u kobiety. Powstaje w ten sposób błędne koło łączące antykoncepcję, aborcję i sztuczne zapłodnienie. Pomimo tych obiektywnych danych statystycznych, w krajach najbardziej dotkniętych przez te zjawiska wciąż nasila się wśród młodych działalność propagandowa na rzecz antykoncepcji.
Aborcja
W niemal wszystkich krajach europejskich można dziś w praktyce dokonać aborcji płodu, który nie osiągnął 12 tygodnia życia; wystarczy, że kobieta o to poprosi. Zmiany zachodzące w krajach Europy Wschodniej w tej dziedzinie bynajmniej nie budzą optymizmu; za panowania reżimów komunistycznych praktyka aborcji osiągnęła w nich nieznane dotąd rozmiary. Upadek dyktatur i dostęp do zachodnich środków antykoncepcyjnych nie doprowadziły, wbrew temu, co zapowiadano, do ograniczenia tego procederu. Zbyt głęboko zakorzenił się on w mentalności i obyczajach, i dzisiaj ciężko z niego zrezygnować. W konsekwencji krajom tym często grożą poważne skutki długotrwałego niżu demograficznego. Ich społeczeństwa starzeją się i zmniejszają pod względem liczebnym, doświadczając prawdziwej zapaści, w której wyniku wyczerpują się siły kraju.
Pigułka RU 486 (mifepristone) jest już dostępna w coraz większej ilości krajów europejskich. Rozpowszechnienie tej pigułki wczesnoporonnej miało doprowadzić do ograniczenia aborcji chirurgicznych. Tak się jednak nie stało; wzrosła jeszcze bardziej liczba aborcji. Dziś jedna trzecia aborcji we Francji jest wynikiem stosowania pigułki RU 486.
Sztuczne zapłodnienie
Rynek sztucznych zapłodnień przybrał dziś bardzo wielkie rozmiary. Tendencji tej sprzyjają pokaźne korzyści ekonomiczne. Niektórzy lekarze, zamiast proponować swym pacjentom bardziej rozsądne rozwiązania, wychodzą naprzeciw ich życzeniom, wystawiając na coraz większe ryzyko nienaruszalne dobro dziecka.
Rozwój technik sztucznego zapłodnienia sprawił, że przyjęła się praktyka zamrażania i przechowywania embrionów z myślą o ich ewentualnym wykorzystaniu w przyszłości. Jak się okazuje, wiele z nich zostaje porzuconych przez rodziców. Taka sytuacja wydaje się uzasadniać prośby naukowców, którzy chcą wykorzystać te embriony w swych badaniach.
Ponieważ dziecko jest ze swej natury prawdziwym «darem», nie można rościć sobie «prawa» do dziecka, aby w ten sposób usprawiedliwić wszystkie poczynania, które mają zapewnić jego posiadanie, bez względu na ich moralną wartość. Lecz na tym nie koniec. Powszechna praktyka badań prenatalnych przyczynia się niekiedy do zwiększenia ilości aborcji, które często bywają zalecane przy najmniejszym nawet podejrzeniu o anomalie somatyczne, chromosomowe czy genetyczne. Badania prenatalne dają też możliwość wyboru płci. Co więcej, w Europie prowadzi się już badania embrionów przed ich wprowadzeniem do łona matki, dając tym samym możliwość «wyboru embrionu». Jeżeli więc nie zostaną wprowadzone prawa ograniczające takie praktyki, w naszej kulturze panować będzie eugenika «naukowa», potępiona na jakiś czas przez proces norymberski po upadku nazistowskiego reżimu.
Eutanazja
Choć w większości krajów europejskich zrodził się uzasadniony opór względem propozycji zalegalizowania lub depenalizacji eutanazji i wspomaganego samobójstwa, to jednak zostały one dopuszczone w niektórych krajach europejskich przy pewnych oporach ze strony lekarzy. Przypadek, który miał miejsce w Oregonie w Stanach Zjednoczonych, stał się przykładem, który ożywił dyskusję nad tym zagadnieniem.Warto zauważyć, że w krajach, które w odpowiednim czasie otworzyły ośrodki należytej opieki paliatywnej oraz wystarczającą ilość domów starców, problem ten nie występuje.
II. Pozytywne znaki i źródła nadziei
Można stwierdzić, że w obliczu tych wyzwań tak zwana «rodzina tradycyjna», oparta na trwałym związku małżeńskim, okazuje się o wiele mocniejsza, niż się zazwyczaj sądzi. W większości wypadków małżonkowie dochowują sobie wierności. We Francji w przedziale wiekowym od 30 do 50 roku życia 7 na 8 par żyje w związku małżeńskim. 62 % małżeństw się nie rozwodzi20. Jedna rodzina na osiem jest niepełna. Związek małżeński nadal jest wysoko ceniony. Większość z badanej młodzieży we wszystkich krajach Europy deklaruje, że chce zawrzeć związek małżeński i założyć rodzinę. Socjolodzy zauważają, że «więzi rodzinne nigdy nie były tak mocne». Sondaże pokazują, że wierność jest zawsze «wartością przewodnią» dla małżonków, a najwyżej cenią ją najmłodsi. Narzeczeni lepiej przygotowują się do małżeństwa i są bardziej świadomi podejmowanych zobowiązań.
Obecny Następca Piotra w ciągu 25 lat służby Kościołowi bardzo wiele uczynił dla rodziny. Pontyfikat ten jest czasem szczególnie owocnego duszpasterstwa Kościoła względem tej instytucji. Nie bez powodu nazywa się Jana Pawła II «Papieżem rodziny». Choć w materii tej trudno jest dokonać precyzyjnej oceny, można bez wątpienia stwierdzić, że pontyfikat Jana Pawła II przyczynił się do zahamowania najbardziej autodestrukcyjnych tendencji w rodzinie, które pojawiły się wraz z «prorokami» «rewolucji seksualnej» w latach siedemdziesiątych.
Konferencje episkopatów, wspomagane przez COMECE (Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej), podejmują bogate nauczanie Ojca Świętego o rodzinie i stosują je w konkretnych sytuacjach. Dzięki nowej świadomości konferencje episkopatów i diecezje przyznają duszpasterstwu rodziny uprzywilejowaną pozycję. Można zaobserwować powszechny wzrost świadomości wartości rodziny, dlatego też duszpasterstwo rodziny otacza się dzisiaj szczególną troską. Często to właśnie w odniesieniu do tego duszpasterstwa opracowuje się roczne programy poszczególnych diecezji.
Należy docenić wielkie wysiłki podejmowane przez różne ruchy, które czerpiąc natchnienie z Ewangelii, dążą do ożywienia życia rodzinnego. Wśród tych ruchów, działających pod natchnieniem Ducha, szczególnym dynamizmem, budzącym zainteresowanie i szacunek, odznaczają się te, które służą rodzinie i życiu.
Instytuty prowadzące studia nad rodziną odpowiadają na potrzebę formacji animatorów duszpasterstwa rodziny. Trzeba tu zwłaszcza wspomnieć o Instytucie im. Jana Pawła II w Rzymie. Jego działalność przynosi dziś owoce w całym świecie. Kapłani i świeccy, którzy otrzymali formację w tym instytucie, założyli inne wzorowane na nim instytuty, zajmujące się problematyką rodzinną: w Stanach Zjednoczonych (Waszyngton D.C., 22 sierpnia 1988 r.), w Hiszpanii (Walencja, 14 września 1994 r.), w Meksyku (Meksyk, 22 stycznia 1996 r.), w Brazylii (San Salvador de Bahia, 2 stycznia 2001 r.), w Beninie (Cotonou, 22 maja 2001 r.) i w Indiach (Thuruthy, 15 października 2001 r.). Trwają przygotowania do otwarcia kolejnych tego typu instytutów. Poza tym istnieją również — niekiedy od dawna — inne znaczące instytuty służące rodzinie.
Udzielaniem pomocy rodzinie zajmują się także inne szeroko rozpowszechnione ruchy. Są one często źródłem duchowego wsparcia i umocnienia dla małżeństw i rodzin.
III. Postanowienia
W związku z przedstawioną powyżej sytuacją proponujemy następujące rozwiązania.Duszpasterstwo rodzin w Europie musi lepiej odpowiadać na potrzeby naszych czasów i być bardziej skuteczne. W ostatnich latach dokonał się wielki postęp w tej dziedzinie. Świadomi tych znaczących osiągnięć, musimy się starać, aby nasza działalność była lepiej koordynowana, bardziej zespolona, wyrazista i dynamiczna. Duszpasterstwo rodziny musi się przysposobić do przyjęcia tej strategii. Ta ogólna wytyczna prowadzi do konkretnych wniosków dotyczących zarówno samego Kościoła, jak i rzeczywistości pozakościelnej.
A. Wewnątrz Kościoła
1. Jasno zdefiniowana misja
Ojciec Święty wzywa nas do nowej ewangelizacji skoncentrowanej na duszpasterstwie rodziny. Trzeba zatem dążyć do przyznania temu duszpasterstwu uprzywilejowanej pozycji wśród wszystkich działań podejmowanych przez konferencje episkopatów i diecezje. Ten priorytetowy charakter wymaga współpracy wszystkich, i na wszystkich poziomach, służącej rozwojowi i urzeczywistnianiu tegoż duszpasterstwa. Komisje ds. życia i rodziny powinny wypełniać swoje obowiązki z nowym zapałem, zwłaszcza tam, gdzie działają one od niedawna, jak np. w niektórych krajach Europy Wschodniej. Tam zaś, gdzie duszpasterstwo rodzin jest już dobrze zakorzenione, trzeba je nadal wytrwale i z entuzjazmem rozwijać. Powinno ono tworzyć ośrodki formacji, posiadać etatowych pracowników i korzystać z pomocy wielu kompetentnych wolontariuszy.
Podstawą tego duszpasterstwa jest organizacja kursów zapewniających staranne i kompetentne przygotowanie do małżeństwa, coraz częściej połączonych z ewangelizacją. Narzeczeni spotykają się na nich z odpowiednim przyjęciem, mogą liczyć na wysłuchanie i towarzyszenie. O ślub kościelny prosi wielu młodych, którzy nie otrzymali wychowania w wierze chrześcijańskiej. Jest to zatem szczególna sposobność do głoszenia Ewangelii i zasiewu Słowa Bożego.
Przygotowanie do małżeństwa jest szczególnie owocne, jeśli młodzi zostali wychowani do prawdziwej miłości w swojej rodzinie i podczas katechizacji. Dokument Ludzka płciowość — jej prawda i znaczenie, opublikowany przez Papieską Radę ds. Rodziny w 1995 r., nie wyodrębnia wychowania seksualnego, lecz przeciwnie, postrzega je w ramach integralnej formacji osoby.
2. Misja całego Kościoła
Aby duszpasterstwo rodziny mogło przynosić owoce, muszą się weń włączyć wszyscy, którzy pełnią odpowiedzialne funkcje w Kościele, a przede wszystkim biskupi i konferencje episkopatów. Dlatego też ci, którzy są odpowiedzialni za to duszpasterstwo powinni czuwać, aby w poszczególnych grupach diecezjalnych i w komisjach episkopatu była przynajmniej jedna osoba zaangażowana w duszpasterstwo rodziny.
Aby duszpasterstwo rodziny mogło być bardziej skuteczne, jego struktura musi mieć postać sieci, obejmującej wszystkie inne apostolaty.
B. Na zewnątrz Kościoła
We wszystkich naszych analizach pojawiał się ten sam wniosek: Kościół katolicki w Europie jest znaczącą potencjalną siłą, która jednak w zbyt małym stopniu przejawia się w praktyce.
Trzeba zatem powołać grupy refleksji i ośrodki informacji, zwłaszcza w instytucjach politycznych, a także liczniejsze i lepiej zorganizowane katolickie organizacje broniące wartości rodziny i życia. Podczas tych obrad uświadomiliśmy sobie, że w różnych krajach udałoby się w odpowiednim momencie powstrzymać działalność wielu nieuczciwych czy niemoralnych osób dzięki interwencji biskupów czy członków komisji.
Aby w sposób skuteczny realizować te złożone zadania, trzeba utworzyć «obserwatorium» europejskie, służące Kościołowi i społeczeństwu. Jego zadaniem byłoby gromadzenie wszelkich informacji pomocnych w propagowaniu poszanowania rodziny i życia oraz głęboka refleksja nad tymi zagadnieniami. W chwilach zagubienia potrzebujemy pomocy kogoś, kto potrafi wyjaśnić. Takiej pomocy i wyjaśnień udziela też «Leksykon», który został niedawno opublikowany przez Papieską Radę ds. Rodziny. Wspomniane «obserwatorium» służyłoby rodzinie i życiu, a także tym wszystkim, którzy zajmują się tą problematyką. Pozostawałoby ono w bliskim kontakcie z ruchami apostolskimi, politykami i prawodawcami, aby ich informować i kształcić. Powinno stać się punktem odniesienia dla różnych stowarzyszeń, które służą rodzinie i życiu, a także ułatwiać komunikację i współpracę między nimi. Patronat Stolicy Apostolskiej, sprawowany za pośrednictwem Papieskiej Rady ds. Rodziny, mógłby zapewnić temu «obserwatorium» wolność od jakichkolwiek wpływów i dbać o wierność nauczaniu Kościoła.
Podsumowanie
W łączności z Ojcem Świętym, umacniani jego bogatym i stanowczym nauczaniem, pragniemy ukazać światu wartość rodziny — kolebki cywilizacji i miłości, źródła radości dla świata. Wiele pozostaje do zrobienia, wiele można udoskonalić, potrzeba też wielkiego świadectwa.
Pan chce zbawić rodziny w Europie, ponieważ chce zbawić ludzi, którzy je tworzą. Po to przyszedł na świat, znosił cierpienia zadawane Mu przez ludzi i dał własne życie. Po to ofiaruje się każdego dnia w Eucharystii. To On posyła nas do rodzin. Z Jego pomocą działalność duszpasterska naszego Kościoła w Europie może i powinna doprowadzić do nowej wiosny rodziny. Bliska już dziesiąta rocznica Roku Rodziny, którą będziemy obchodzić w 2004 r., jest dobrą sposobnością do nowego zaangażowania w obronę wartości rodziny i życia.
|