| Józef jest przykładem dla mężów i ojców |
Tak jak osoba Maryi jest najpiękniejszym przykładem dla żon i matek, tak św. Józef jest przykładem dla mężów i ojców. Czy osoba św. Józefa może nas jeszcze czegoś nauczyć? Do czegoś zainspirować?W wielu parafiach, a szczególnie w sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, Jego osoba nie przestaje promieniować swoim przykładem życia: wzorowego męża Maryi, troskliwego Opiekuna Jezusa, a przede wszystkim Męża Bożego.
Ten Boży głos stał się podstawą i drogowskazem Jego życia. I choć na kartach Pisma św. nie ma zbyt wiele słów o św. Józefie, to na pewno wiemy, że był wsłuchany w głos Boży. Z tego wsłuchania rodziły się konkretne postawy i czyny: oblubieńcza miłość do Maryi - fundamentem Jego ojcostwa, czystość myśli i czynów, postawa autorytetu wynikającego z Jego relacji do Boga. Słusznie w litanii do św. Józefa – zwracamy się więc do Niego: Oblubieńcze Maryi, Głowo Najświętszej Rodziny.
Józefie najczystszy.
To nie absolutną czystość, wstrzemięźliwość Józefa i Maryi, maja naśladować małżonkowie chrześcijańscy. Kościół nie uznaje „białych małżeństw”. Ale już czystość małżeńska Józefa i Maryi, dotyczy każdego powołanego, również do bycia żoną, matką, mężem, ojcem. Jest ona wielką lekcją tego, że miłość cielesna musi być w służbie miłości duchowej, tzn. w bytowaniu na sposób daru miłości – być bezinteresownym darem z siebie (List do rodzin, Jana Pawła II, 11). Ten dar z siebie zakłada oczywiście opanowanie nad sobą, bo nie można ofiarować się w wolności serca, gdy nie panuje się nad sobą, gdy się siebie nie posiada, gdy pożądliwości kierują całkowicie człowiekiem, gdy jest się niewolnikiem popędów.
Po czystej miłości, którą wychwalamy, zauważmy również autorytet św. Józefa. (O autorytecie chrześcijanina mówił również Chirkop na XXXII Kongregacji Odpowiedzialnych). Czasami boimy się używać tego słowa, bo wydaje się nam, iż jest ono anachronizmem. Rzeczywiście, kto z nas używa tego słowa „autorytet”? Na Zachodzie nie mówią prawie wcale ani o czystości, ani o autorytecie. Dużo się natomiast mówi o wolności seksualnej i równości, która łamie wszelkie ciężary autorytetu. Ale o jaki autorytet tak naprawdę chodzi? Po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa, stwierdzamy ze zdziwieniem, że wciąż jesteśmy niewolnikami kłamliwych dysput węża, któremu już od Księgi Rodzaju udało się zaszczepić w nas lęk przed autorytetem Boga, który nakłada na nas jarzmo swojej władzy. Prawdziwe ojcostwo – przykład wszelkiego autorytetu – nie ma innych celów jak tylko pozwolić córce, synowi właściwie żyć, odnaleźć swoje miejsce w świecie, prawidłowo rozwijać się, rozwijać swoje talenty i w końcu wypełnić swoje powołanie, swoja misję. Tak jest pojmowany autorytet naszego Ojca w niebie, który jest źródłem wszelkiego ojcostwa, w niebie i na ziemi (Ef. 3,15). Taki jest autorytet św. Józefa, który objawia się w relacji do Jezusa, bo Syn Boży, został mu powierzony na wychowanie. Zadziwiająca misja, prawdę mówiąc jedyna w swoim rodzaju: św. Józef musi zapewnić warunki, które pozwolą Synowi Bożemu w pełni rozwinąć swoje człowieczeństwo, na płaszczyźnie fizycznej, psychicznej, by mógł wypełnić swoja misję Zbawiciela. Inaczej mówiąc, opieka fizyczna nad tym Dzieckiem, polega na tym, że św. Józef prowadzi Jezusa do odkrycia w pełni swojej tożsamości Syna Bożego. Przebywając ze św. Józefem, słuchając Go, zadając Mu pytania, patrząc na Jego życie i działanie, Jezus rozwija się pod względem ludzkim. Tak samo powołaniem każdego ojca na ziemi jest wydobycie „duszy dziecka na wierzch”, wprowadzenie swojego dziecka na jego własną drogę, tam gdzie będzie szczęśliwe i zrealizuje siebie, tam gdzie będzie mogło w wolności przyjąć swoje powołanie osobiste i odpowiedzieć na apel który w jego sercu się rozlega. Ewangelia, którą czytamy w Uroczystość Św. Jozefa (o poszukiwaniu 12 letniego Jezusa) świadczy, że Józef doskonale wypełnił swoją rolę. Słowa Jezusa „powinienem być w tym co należy do mego Ojca” nie są zaprzeczeniem, ale wprost przeciwnie, potwierdzeniem tego, że Józef był wspaniałym ojcem. Przez te kilka słów Jezus potwierdza, iż Jego przybrany Ojciec umiał doprowadzić go do odkrycia swej tożsamości Syna Bożego, mimo iż przyjął ludzie ciało. Przy cierpliwym, kochającym, uważnym prowadzeniu św. Józefa, Jezus wzrastał „w mądrości i łasce, u Boga i u ludzi” (Łk 2,52). Taka jest bez wątpienia największa zasługa św. Józefa: był lustrem Bożego Ojcostwa, które pozwoliło Synowi Człowieczemu odkryć, że Bóg jest jego Ojcem.
|