Nie można ciała sprowadzić do wymiarów czystej materii
statueCzłowiek składa się z ciała i duszy, oba te aspekty złączone są w sposób nierozdzielny. Najwznioślejszym i najszlachetniejszym działaniem, do jakiego zdolny jest człowiek (i dla którego istnieje) jest miłość , i cały człowiek ma miłować. To znaczy, że skoro możemy kochać, to przede wszystkim dlatego, że mamy wolę (i rozum), lecz kocha nie sama wola, ale cały człowiek. To znaczy, że powinniśmy kochać nie tylko duchem, ale również ciałem. Ciało, będące wyrazem własnego ja, powinno być zdolne do wyrażania miłości. I rzeczywiście, ciało człowieka jest pomyślane i przygotowane do tego, żeby kochać.

Oto jedno z największych wyzwań dla każdej kobiety i dla każdego mężczyzny: Umieć kochać ciałem. Dlatego musimy wychowywać, trenować i przyzwyczajać ciało, żeby było uległym narzędziem miłości. Ten aspekt ma kapitalne znaczenie, jeśli chodzi o małżeństwo.

W wielu przypadkach, niestety, nie widzimy delikatnej miłości między małżonkami. Jeśli tego brakuje, człowiek popada w uzależnienie od płciowości i następuje „miłość, która nie jest «piękna», która jest tylko zaspokajaniem pożądliwości, która (…) czyni człowieka niewolnikiem własnych słabości” (LR, 13).

Ciało i dusza danej osoby mają to samo przeznaczenie: miłość. Nie możemy używać każdego z nich osobno, jeśli przyjdzie nam na to ochota. Każdy akt cielesny, w którym uczestniczy wola, powinien być dokonywany w zgodzie z miłością.

Fakt, że człowiek jest wolny, nie oznacza, że jego duch, od którego pochodzi jego wolność może dysponować ciałem w dowolny sposób. Wolność nie jest możliwością robienia czegokolwiek, lecz zdolnością do doskonalenia siebie samego poprzez własną wolę.

To znaczy, że człowiek – czyniąc dobry użytek ze swojej wolności – jest wezwany do odkrywania (przy pomocy rozumu) wewnętrznych praw swojej istoty i do kierowania się nimi (przy pomocy woli) w celu doskonalenia siebie samego jako człowieka i jako dziecka Bożego.

W praktyce, stosując powyższe stwierdzenia do sfery płciowości, chcemy powiedzieć, że człowiek powinien rozpoznać, jakie są naturalne procesy płciowości i rodzicielstwa i szanować je z delikatnością, jeśli chce miłować duszą i ciałem.

Kiedy Kościół odrzuca – jako niemoralne – homoseksualizm, sterylizację, antykoncepcję itd., nie robi tego dla zwykłego podporządkowania moralności biologii – jak mówią niektórzy, ale dlatego, że poprzez te działania człowiek sprzeciwia sięautodestruktywnie. własnej naturze, niszczy miłość i działa w ten sposób.

/fragment książki Antoniego Carola Hostench: "Inżynieria miłości"/