Rozwijać miłość dzień po dniu
 Z cierpliwością, starannością i uwagą dobrego ogrodnika trzeba dbać o miłość małżeńską. Jest z nią tak, jak z rośliną - żyje póki wzrasta! Nie można jej zbyt długo trzymać w zamrażalniku, lub pod szklanym kloszem. Albo żyje, albo umiera, lub ulega mumifikacji.

U Balzaca znajdujemy następujące słowa: „Małżeństwo winno bez spoczynku walczyć z tym, co je pożera, z przyzwyczajeniem”. Rzeczywiście, najbardziej podstępnym wrogiem zdaje się być rutyna, utrata pierwotnego pragnienia twórczości. Wówczas miłość ziębnie i czeka ją smutna śmierć. Niekiedy jest to proces powolny, na początku niemal niedostrzegalny. Jego konsekwencje stają się widoczne dopiero wtedy, gdy rozkład okazuje się już praktycznie nie do naprawienia. 

Jeżeli chce się uniknąć tak smutnej historii, koniecznie trzeba uznać, że przez całe życie współmałżonek jest dla nas najważniejszy. Bardziej niż nasze kaprysy i skłonności, co logiczne, ale również bardziej niż praca zawodowa, a nawet - jeżeli takie przeciwstawienie ma miejsce - niż własne dzieci. 

Każde z małżonków musi dzień po dniu szukać sposobu na zdobycie miłości drugiego. Miłość żywi się różnorodnością małych gestów i szczególnych względów, uśmiechem, a także poczuciem humoru. Unika wszystkiego, co jak wiemy lub domyślamy się, sprawia drugiemu przykrość, choćby samo w sobie było tylko drobnostką, a poszukuje z kolei tego, co może sprawić mu przyjemność. 

Pani Von Ebner-Eschenbach utrzymywała, że: „Miłość zwycięża śmierć; jednak niekiedy złe, nie znaczące przyzwyczajenie zwycięża miłość”. 

Spójrzmy na sytuacje, które bywają znamienne. Jaki jest wpływ, na przykład, niepunktualności

Jeśli żona stale nie nadąża z przygotowaniem się do wyjścia na umówione spotkania zniecierpliwiony mąż gotów jest zrezygnować ze wspólnych wyjść z domu. 

Z kolei jeśli mąż, który zbyt dużo czasu poświęca na rozwiązywanie problemów zawodowych, w chwili gdy mogłyby one poczekać do następnego dnia, wywołuje  zniecierpliwienie żony. Może się też i jej zdarzyć podobna sytuacja. 

Niepunktualność często dotyczy powrotów do domu. Łatwo poddać się pokusie, by pozostać dłużej w pracy. Powodem może być wygodnictwo i niechęć wobec wymagań związanych z pracami domowymi lub problemy stwarzane przez dzieci czy współmałżonka. Jak jednak, w takich okolicznościach, czuje się ten, który dołożył wielu starań, aby przybyć na czas i wszystko zorganizować? Po pełnym wzruszenia oczekiwaniu na uściski, w miarę przesuwania się wskazówek zegara, zniechęca się i w końcu na widok ukochanego (ukochanej) okazuje się niezdolny nawet do uśmiechu. Niekiedy oczywiście może wydarzyć się coś ważnego, co będzie wymagało pozostania w pracy. Ileż razy jednak, spóźnienie spowodowane bywa kaprysem, nieporządkiem, lenistwem, a więc, w gruncie rzeczy, egoizmem i brakiem delikatności wobec współmałżonka! 

Przywiązywanie zbytniej wagi do spraw zawodowych lub do relacji przyjacielskich oraz własnych planów może spowodować zaniedbanie w poświęcaniu uwagi sobie nawzajem. 

Okazywanie względów i czułości ma decydujące znaczenie dla życia intymnego małżonków. Jeśli tego brakuje, akt małżeński ulega trywializacji, a nawet zredukowany zostaje do zwykłego zaspokojenia popędu. Język ciała winien angażować całą osobę i stawać się „osobowym dialogiem ciał” -- symfonią, która interpretuje osobę w całej jej pełni. Wówczas ciała stają się instrumentami, dzięki którym małżonkowie ciągle poszukują najpiękniejszego wyrazu dla granego utworu. 

Kobieta nie może więc zaniedbywać swojej urody, musi dbać o swoją atrakcyjność i elegancję. „Kobieta bez zalotności - to kwiat bez woni”. Ale i mężczyzna musi dbać o swój wygląd zewnętrzny i swoistą elegancję. Niech uważa, by nie wciągała go zbytnio praca zawodowa, niech nie zrzuca na barki żony całego ciężaru domu i wychowania dzieci.

/Fragment książki ks. Arturo Cattaneo "...i żyli długo i szczęśliwie"/